Zdrowe życieTerapia i profilaktyka ziołowa dla dzieci

Terapia i profilaktyka ziołowa dla dzieci

Chociaż „sezon grypowy” już za nami, to warto się zastanowić, jak przygotować organizm naszego dziecka na grypę, przeziębienie, katar czy kaszel. Kiedy przychodzą do mnie mamy z kaszlącymi, przeziębionymi dziećmi, chciałyby czegoś, co natychmiast uśmierzy dolegliwość, bo przykro patrzeć na chore dziecko, markotne i płaczliwe. Gdy im mówię o ziołowych herbatach, jako skutecznych, a przy tym bezpiecznych, widzę na twarzach zdziwienie, zniecierpliwienie, bo to przecież „tylko herbata, a nie lek”. Nieprawda.

Lepiej rozumieją mnie babcie. Gdy mówię o ziołach, przypominają sobie z dzieciństwa swoje babcie i prababcie, które nacierały się gęsim smalcem, moczyły nogi w wodzie z solą, a do picia podawały nie colę, lecz napar z ususzonych przez siebie kwiatów lipy, owocowe kompoty.

W pierwszym półroczu życia możemy bez obaw podawać dziecku herbatkę koperkową. 

Qui pro quo

Błędem człowieka naszych czasów jest nadmierna wiara w leki konwencjonalne, oparte na chemii, które mają rzekomo „stawiać od razu na nogi”. Rzeczywiście, „na szybko” są skuteczniejsze od tradycyjnych leków ziołowych, ale też obarczone licznymi działaniami ubocznymi, nie zawsze rozpoznanymi. Poważnym błędem jest na przykład nieuzasadniona antybiotykoterapia. Nie należy stawiać sprawy na ostrzu noża: to lub to. Jeden i drugi rodzaj terapii godny jest polecenia. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Lek chemiczny bywa często konieczny, ze względu na zaawansowany stan chorobowy. Nie należy jednak sięgać po taki lek zbyt pospiesznie, przy pierwszych objawach, gdy w zupełności wystarczy lek naturalny. Najczęściej jest tak, że stosujemy terapię ziołową jako uzupełniającą terapię konwencjonalną. Fitoterapia (ziołolecznictwo) sprawdza się też jako profilaktyka zdrowotna.

Zakłopotani rodzice 

zadają mi czasem pytanie, od jakiego wieku można stosować zioła w leczeniu dzieci. Jakby wątpili w to, że fitoterapia jest także dla najmłodszych. Moja odpowiedź zawsze jest ta sama: picie ziołowych herbat, stosowanie przypraw i zdrowe odżywianie powinno stać się naszym nawykiem od najmłodszych lat. Sięgajmy po zioła, owoce czy warzywa profilaktycznie lub na codzienne drobne dolegliwości.

Jeszcze przed poczęciem… 

Zapytajmy nie tylko o ziołową terapię dziecka, ale i o ziołową profilaktykę mamy i taty, zanim dziecko się urodzi. Chore organizmy przenoszą swe dolegliwości na potomstwo. Przyszli rodzice, jeszcze przed poczęciem dziecka, powinni zadbać o oczyszczenie organizmu z toksyn, pasożytów, o odpowiedni poziom witamin oraz mikro i makroelementów. Jeśli organizm dobrze toleruje zioła, warto pić herbaty z pokrzywy czy dziurawca. Tę drugą tylko przez okres jesienno-zimowy, gdyż ma działanie niesprzyjające skórze przy nadmiernym nasłonecznieniu. Zimą nie tylko poprawia trawienie, ale też działa przeciwdepresyjnie.

Karmiąca mama 

może popijać herbatki owocowe i ziołowe. Byle nie w nadmiarze… Karmiące mamy, które piją zdrowe herbatki ziołowe, przekazują dobroczynne właściwości tych ziół swoim skarbom. Dzieci jak najwcześniej trzeba przyzwyczajać do smaków naturalnych, bo za kilkanaście lat, gdy już będą dorosłe, trudno im się będzie przełamać i spróbować nieznanych sobie wcześniej herbat ziołowych i przypraw.

Włączajmy dziecku kolejne rodzaje herbat lub owoców: malina, aronia, melisa, koperek. Na początku nie mieszajmy ziół, gdyż nie wiemy, jak taka mieszanka zadziała na nasze dziecko. W pierwszym półroczu życia możemy bez obaw podawać herbatkę koperkową.

Poszerzajmy dietę niemowlęcia, wprowadzajmy przyprawy i zioła w posiłkach, ale zawsze obserwujmy, jak dziecko toleruje pokarm. Reakcja uczuleniowa może wystąpić do 3 dni po spożyciu. Po koperku, jako następne, możemy dodawać lipę, majeranek, nagietek, szałwię, miętę. Do zup, prócz warzyw, dodawajmy różnorodne przyprawy: koperek, pietruszkę, lubczyk. Nie rozpieszczajmy dzieci słodkimi napojami (tylko dlatego, że sami je lubimy…), w których jest wiele konserwantów, sztucznych barwników, a przecież tak łatwo zaparzyć herbatkę owocową, która jest zdrowa dla dziecka – w przeciwieństwie do kolorowych płynów w ładnych naczyniach.

Antybiotyk? Po co? 

Ratunku, pani doktor! Moje dziecko jest bardzo chore, szybko potrzebuję jakiś antybiotyk! Ileż razy to słyszałam.

Pierwsza myśl matki, podczas choroby dziecka, powinna dotyczyć nie „cudotwórczego” antybiotyku, lecz nawodnienie malucha, poprzez podanie mu herbat obniżających temperaturę. Infekcje są głównie wirusowe, antybiotyk po prostu nie działa! Podając go, osłabiamy organizm malucha, niszczymy jego własną florę antybakteryjną, broniącą go przed… infekcjami. Rodzice zapominają, że są wypróbowane napotne herbatki, nie tylko leki obniżające gorączkę. Może to być nawet świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy czy cytryny. Po takie sposoby sięgajmy w pierwszej kolejności.

Należy zapobiegać chorobom 

To niby takie oczywiste, ale nie dbamy o profilaktykę. Trzeba wpajać nawyki prozdrowotne, gdy jesteśmy jeszcze w pełni zdrowia, a nie dopiero wtedy, gdy przyjdzie choroba. Nasze dzieci i wnuki naśladują nas. Jeśli nie będziemy sami stosować profilaktyki, gadanie nic nie pomoże. Przekażemy im też wiedzę o dobroczynnym działaniu ziół i sposobach ich sporządzania: przypraw, herbatek. Kto ich tego później nauczy? Prócz diety ważna jest także aktywność fizyczna, na świeżym powietrzu. Tu też trzeba dać dziecku dobry przykład do naśladowania.

Jest lato

Ci z nas, co mieszkają na wsi, to teraz prawdziwi szczęściarze. A jeśli jeszcze mają kawałek ziemi czy lasu, to tak jakby już teraz dotykali przedsionka raju… Ziołowa apteka jest na wyciągnięcie ręki.

Kto może, niech obsadzi ogródek wszelkimi ziołami: koper, pietruszka, mięta, lubczyk, rozmaryn, melisa, szałwia. Świeże lub suszone podajemy naszym pociechom. Są też sprawdzone zioła w saszetkach – liście brzozy, pokrzywy, płatki nagietka. Są źródłem witamin i dobroczynnie wpływają na drogi moczowe.

Liście brzozy

są cenne jako odtrutka dla organizmu. Oczyszczają krew z toksyn, które wchłaniamy przez skórę, drogi oddechowe i pokarmowe. Dobrą płukanką ziołową lub do picia, przy schorzeniach dróg oddechowych i moczowych, jest szałwia. To zioło, które powinno królować w każdej kuchni i w apteczce. Oprócz działania odkażającego, sprzyja trzymaniu moczu.

Jeżówkę purpurową warto przyjmować na długo przed jesienną pluchą, by podnieść odporność organizmu. To samo dotyczy kwiatów bzu czarnego, dobrej herbatki przy łagodnych przeziębieniach. Patrzmy na ptaki, które instynktownie zjadają kulki czarnego bzu już latem, nie czekające na złą pogodę i choroby.

Gdy przeziębienie dopadnie dziecko 

nie wysyłajmy je do szkoły. Trzeba mu zapewnić odpoczynek, sen i właściwe nawodnienie, by wyrównać utratę elektrolitów. Zdarza się, że dzieci są przemęczone nauką lub długimi godzinami spędzonymi w szkole. Wzmacniajmy jego organizm, podawajmy soki z dużą ilością witaminy C, świeżo wyciskane z pomarańczy z dodatkiem cytryny, czy herbatę z sokiem malinowym lub aroniowym. Aronia zawiera więcej witaminy C niż osławione cytrusy. Jest łatwa w uprawie. Jeśli mamy choć kawałek wolnego miejsca w ogródku, to warto ją posadzić, by mieć własne owoce i soki.

Przy komputerze 

nasze dzieci spędzają coraz więcej czasu. To powoduje nadmierne pobudzenie organizmu. By to wyciszyć, stosujmy herbatki z melisy, z dodatkiem plasterka pomarańczy, by uprzyjemnić smak. Jednak najlepiej będzie, gdy ograniczymy dzieciom czas korzystania z telewizora, tabletu czy telefonu komórkowego. Zachęcajmy je do wyjścia na spacer lub do zabawy na świeżym powietrzu.

Dla dorastających dzieci, które mają problemy z trądzikiem, dobrym rozwiązaniem jest herbata metaboliczna, która oczyszcza skórę, łagodzi stany zapalne, zapewnia jej zdrowy wygląd.

Dobre nawyki 

Przekazujmy dzieciom od najmłodszych lat wiedzę o ziołach: jak wyglądają, jak je stosować, kiedy zbierać. Na pewno nam za to kiedyś podziękują.

Dzieci często się skarżą na dolegliwości przewodu pokarmowego, nawracające bóle brzucha. Gdy trudno nam znaleźć ich przyczynę, mogą być to oznaki zarobaczenia organizmu, o co łatwo przy nadmiernym spożyciu słodyczy. Zanim zaczniemy stosować leki syntetyczne, radzę zastosować krople, syropy ziołowe, które oczyszczają organizm z pasożytów. Ich wybór jest szeroki, są o wiele bezpieczniejsze dla wątroby niż farmaceutyki sprzedawane na receptę.

Na urazy i stłuczenia stosujemy maści ziołowe, najlepiej z arniką. Mają działanie przeciwobrzękowe, ułatwiają gojenie.

Nasze przydomowe podjazdy

są wybetonowane i nie rosną na nich żadne rośliny. Kiedyś było inaczej. Przecież już sam zapach kwiatów wpływa korzystnie na nasze zatoki i poprawia samopoczucie. Mam pacjentów, którzy pamiętają, jak ich dziadek o poranku wychodził na spacer i wracał z koszem pełnym ziół… Następnie babcia je zaparzała i robiła przeróżne napary. Nie szukajmy ziół daleko, wiele z nich jest blisko nas, ale my nawet nie wiemy, co to za rośliny… Tymczasem wystarczy pójść do lasu, na łąkę i zebrać bukiet polnych pachnących kwiatów, aby zafundować organizmowi cenną aromaterapię.

Zamiast spędzać godziny przed telewizorem, możemy w tym czasie przejrzeć książkę o ziołach, zabrać dzieci do lasu i poszukać rośliny, którą wcześniej oglądaliśmy w atlasie.

Zmiany na skórze u dzieci możemy leczyć w sposób naturalny. Lekki stan zapalny spojówek? Możemy zrobić okłady z kwiatów chabru, świetlika czy nagietka.

Otyłe dzieci 

nie z własnej winy tak wyglądają. Zamiast warzyw i owoców, dostają do szkoły szkodliwe, wysoko energetyczne, słodkie batony. To od rodziców zależy, jakie nawyki żywieniowe będą miały nasze pociechy. Konsekwencje tych decyzji będą się rozciągały na lata.

Gdy przygotowujemy pokarm dla maluchów, pamiętajmy, by w ich diecie było więcej warzyw niż owoców. Owoce są bogatsze w cukier. Do pokarmów dodawajmy przyprawy: czosnek, cebulę, majeranek, koperek, anyżek. Ważne jest, by produkty, które dajemy dzieciom, pochodziły z upraw ekologicznych, najlepiej z własnego ogródka. Cennym warzywem jest burak, zawiera dużo żelaza. Gdy dodamy do niego jabłko, bogate w witaminę C, zwiększymy wchłanianie żelaza i nie będziemy musieli się martwić o anemię u dziecka.

Pietruszka jest ciągle niedocenionym warzywem. Nać, bogata w witaminę C, usuwa przykry zapach z ust. Korzeń wpływają korzystnie na układ moczowy i oczyszcza organizm. Podawajmy dzieciom selerbrokuły, bogate w sole mineralneantyoksydanty, zapobiegające rozwojowi nowotworów.

Najlepiej, gdy sami przygotowujemy posiłki. Spożywajmy produkty w jak najmniej przetworzonej postaci.

Nie przyzwyczajajmy dzieci do fastfoodów! Są poddawane wysokiej obróbce termicznej, wartość odżywcza niewielka, są szkodliwe dla młodego organizmu.

Do picia podawajmy herbatki ze sprawdzonych źródeł i zmieniajmy smaki co jakiś czas, możemy bowiem wywołać działanie toksyczne, pijąc jeden rodzaj przez długi czas. Leki to nie tylko te zakupione w aptece, ale nawet zwykłe herbatki ziołowe: melisa, tymianek, prawoślaz, babka lancetowata, lipa, rozmaryn.

Przy wymiotach nieoceniony jest imbir. Ma nie tylko zastosowania rozgrzewające, także przeciwwymiotne, przeciwzapalne, przeciwbólowe. Możemy podawać go kobietom w ciąży, by zmniejszyć nudności. Jest składnikiem mieszanek ziołowych wspomagających trawienie, przeciw niestrawności, dla niejadków.

Zioła – lek i pożywienie 

Zioła można traktować jak normalny pokarm. Stosujmy je u dzieci od najmłodszych lat. Na każdy układ organizmu: pokarmowy, oddechowy czy nerwowy, znajdziemy odpowiednie zioła. Na początku prośmy o pomoc przy zakupie sprzedawców w aptece czy sklepie zielarskim. Tak jak naukę pisania czy czytania zaczynamy od pojedynczych literek, stopniowo układając je w słowa, tak samo zioła odkrywamy powoli, ucząc się stosowania ich pojedynczo lub w mieszankach.

Działanie ziół utrzymuje się długo i trwale. Leczyły z powodzeniem naszych przodków. Wiedza ziołolecznicza była przekazywana z pokolenia na pokolenie, więc mamy lata doświadczeń, potwierdzonych obecnie badaniami naukowymi. Lek naturalny ma lepsze działanie niż produkt do niego podobny, wytworzony syntetycznie. To efekt synergii, działania wielokierunkowego, harmonizującego organizm.

lek. med. Aleksandra Ciach

Autor

  • Lek. med. Aleksandra Ciach – ze Świecia nad Osą – ukończyła Pomorską AM w Szczecinie, pracuje jako lekarz od 30 lat, obecnie w POZ, w rodzinnych stronach. Tu odkryła dary Boże, czyli zioła. Zaleca je swoim pacjentom. Ukończyła trzy stopnie medycyny św. Hildegardy w Warszawie, także studia podyplomowe na kierunku zioła w profilaktyce i terapii w Poznaniu oraz psychotraumatologię I stopnia w Gdańsku. Z każdym dniem odkrywam coraz więcej tajemnic ziół, a wiedzę o nich czerpię nie tylko z literatury fachowej. Pozyskuję ją także od moich pacjentów, przekonując się, jak ważny jest przekaz pokoleniowy w tej dziedzinie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polecane

Najnowsze

Więcej