panacea.pl

:: Hieronim Lwie Serce
Panacea Nr 3/4 (60/61), lipiec - grudzień 2017, strona: 47


Hieronim Lwie Serce

A lbrecht Durer (*1471 Norymberga +1528 tamże) maluje w roku 1494 św. Hieronima (*331-+347 Strydon +419 lub 420 Betlejem). Obraz o wymiarach 23 x 17 cm, olej na drewnie gruszkowym, wpisuje się w typową ikonografię świętego, którego łatwo poznajemy po charakterystycznych atrybutach: jaskrawoczerwonym kapeluszu kardynalskim, otwartej księdze Pisma Świętego i lwie.
Św. Hieronim czczony był od XII w. w Hiszpanii, potem we Włoszech. Powstawały liczne zakony hieronomitów. Głównym dziełem doktora Kościoła katolickiego było przetłumaczenie Starego Testamentu z hebrajskiego i greki na łacinę (382-406). Nazwano ten przekład Wulgatą, czyli tłumaczeniem popularnym, powszechnym (versio wulgata), wzorcowym dla tłumaczeń w całym chrześcijańskim świecie. Hieronimowe tłumaczenie skorygowało błędy Septuaginty - pierwszego, zbiorowego tłumaczenia na grekę z oryginalnych języków aramejskiego i hebrajskiego (septuaginta, czyli tłumaczenie 70 mędrców), między 280 a 130 rokiem przed Chr. w Aleksandrii.
Hieronimowa Wulgata była też jednak krytykowana. Niektórzy uważali, że przyjęcie jej wprowadza do Kościoła katolickiego judaizm; że Kościół łaciński zacznie się nadmiernie różnić od greckiego, a poganie powiedzą, że chrześcijanie zmienili swoje prawo. Także ascetyczne życie św. Hieronima nie u wszystkich duchownych przełożonych budziło entuzjazm. Ostatecznie św. Hieronim umiera w pustelni, niedaleko Betlejem.
Skąd jednak lew u boku świętego uczonego? Tradycja przekazała, że w trakcie odmawiania nieszporów do św. Hieronima podszedł lew, który wskazał na swą zranioną łapę. Święty wyleczył łapę a lew pozostał przy nim jak zwierzę domowe. Ta historia kojarzy nam się z inną: poskromieniem groźnego wilka przez św. Franciszka.
Hiszpańscy i włoscy artyści w swych malarskich przedstawieniach św. Hieronima (Saint Jerome) akcentują pustynno-skaliste krajobrazy, wśród których święty prowadził ascetyczne życie. Albrecht Durer, syn Północy, maluje pustelniczy pejzaż w innej konwencji. Świerkowo-sosnowe pagórki, ośnieżone szczyty na horyzoncie, lasy ze skalnymi formami i skrytym między drzewami kościołem. Krzyż, przed którym klęczy święty, wbity jest w pień pospolitej na Północy brzozy. Mnóstwo roślin polnych otacza porzucone kardynalskie szaty - zaszczyty. Jedna z roślin, która swą smukłością sięga brody lwa, wydaje się dobrze znaną rośliną leczniczą to - Serdecznik pospolity, Tymoteusz Andrearczyk (Leonurus cardiaca, syn. L. villosus) nazywany był wśród ludu lwim sercem, lwim ogonem. Ziele serdecznika i preparaty z niego stosowane są najczęściej w chorobach układu nerwowego (np. nadmierna pobudliwość nerwowa) w nerwicach sercowo-naczyniowych, we wczesnym okresie choroby wieńcowej, a także pomocniczo w pierwszym stadium choroby nadciśnieniowej - dowiadujemy się z cenionej encyklopedii ziołolecznictwa, zredagowanej przez prof. H. Strzelecką. Czy wyraźnie sportretowany przez artystę spokój dzikiego zwierza nie jest dostatecznie wymowny? Obraz dostojnego lwa nie tylko koreluje z ludową nazwą rośliny lwie serce, ale i z uspokajającymi właściwościami serdecznika. Niezłomność charakteru, przekonań ,siła wewnętrzna św. Hieronima odnajduje swą egzemplifikację w symbolice lwiego walecznego serca. Reszta zdaje się jest już tylko uniżeniem i pokorą wobec krzyża przed którym święty zgina kolana. Durer namalował typowo europejski pejzaż: mocno zalesiony, górzysty, skalisty, z bogatą fauną (gil i szczygieł przy strumieniu) i florą. Św. Hieronim na znak pokuty uderza kamieniem w piersi. Wpatruje się w niebo, które malarz z mistrzowską precyzją pokazuje, gdy otwiera się spod zasłony kolorowych chmur. Niebo otwiera się nad pochylonym w latach tłumaczem i erudytą. Św. Hieronim jest spokojny i - mimo swego ubóstwa, ascetycznego trybu życia - dostojny. Uczynił już wszystko, co miał w swym życiu uczynić. Pejzaż namalowany przez artystę współgra z mistyczną kontemplacją Hieronima. Złotawe tło horyzontu poprzecinane pasami efemerycznych chmur podkreślają dramaturgię sceny modlitewnej, na którą patrzymy. Durer ubiera Hieronima w jaskrawo błękitne okrycie, trudno nazwać to szatą. Wyjątkowy staje się w obrazie kontrast między naturalnymi kolorami krajobrazu a świecącym błękitem rozlewającego się materiału. Zauważmy, że takiego błękitu okrycia świętego nie sposób odnaleźć w górnych partiach nieba - jest inny, wyjątkowy i jakby coś podkreślał. W mojej ocenie centralnie usytuowana postać świętego egzystuje w obrazie jakby na pół, nie do końca. Błękit odzienia, który słusznie możemy sublimować w stronę tego, co niebiańskie, dokonuje w obrazie jakby wykluczenia z krajobrazu, w którym święty się znajduje. Jakby modlitwa, której Hieronim się oddaje przenosiła go do innego świata.



Tymoteusz Andrearczyk
www.tymek.art.pl




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=6016