panacea.pl

:: Andrzej Czesław Klimuszko
Panacea Nr 2 (43), kwiecień - czerwiec 2013, strona: 34


Andrzej Czesław Klimuszko
Poczet wielkich fitoterapeutów (22)

Na dźwięk tego nazwiska spotykamy się z dwojaką, skrajną reakcją: raz podziwu, innym razem lekceważenia. Nie ma jednak wątpliwości, że zmarły przed 33 laty polski franciszkanin przyczynił się do odrodzenia w Polsce fitoterapii i że znał się na ziołach. Jego książki Wróćmy do ziół czy Szukajmy szczęścia w przyrodzie uświadomiły Polakom pożytki płynące z wykorzystania w terapii i w profilaktyce zdrowotnej roślinnych surowców leczniczych.
Miał niezwykłą intuicję zielarską, którą potwierdzają współczesne badania naukowe. Głosił na przykład, że zioła stosowane zespołowo potrafią nie tylko leczyć wiele schorzeń, lecz regenerują cały organizm. W ten sposób definiował to, co naukowiec nazwie oddziaływaniem synergicznym surowca roślinnego. Wyraził opinię, że z poznanych roślin leczniczych wykorzystuje się u nas – mimo wielowiekowej polskiej tradycji zielarskiej – mniej niż 10%. Potwierdzają takie proporcje badania japońskie – w odniesieniu do całej flory na Ziemi. Ażeby leczenie ziołami dawało pozytywne wyniki, musi spełniać następujące warunki: fachowe zbieranie, suszenie i przechowywanie ziół; umiejętne zestawianie, czyli odpowiednia ich kompozycja dla danej choroby – twierdził o. Czesław. Takie same warunki podają fachowcy monitorujący współczesne certyfikaty, wydawane producentom leków ziołowych. Tyle że franciszkanin ujął to prostszym językiem… Kiedyś zapytał: Dlaczego człowiek umiera, skoro w jego ogrodzie szałwia rośnie? Historia fitoterapii przypomina nam, że szałwia lekarska Salvia officinalis L. była w przeszłości uważana za panaceum, a samo słowo salvus znaczy zdrowie. Podkreślał dobroczynne działanie surowców leczniczych z drzew, które on sam szczególnie kochał: modrzewia, sosny, jałowca, lipy, brzozy, akacji, dębu czy morwy.
O. Klimuszko był nie tylko fitoterapeutą, ale i mądrym nauczycielem Polaków: Jeśli niszczysz żywą przyrodę, podkopujesz swą własną egzystencję, albowiem ona nas żywi, leczy i podtrzymuje nasz byt. Banalne? Może i tak, ale on cieszył się wielkim autorytetem i jego słowa więcej ważyły niż słowa działacza LOP… Pokarm jest warunkiem życia ludzkiego, ilość i jakość pokarmu warunkuje jego przedłużenie. Też banalne i oczywiste. Czy dla wszystkich? Każda fizyczna praca przyspiesza obieg krwi, reguluje jej ciśnienie, wzmacnia wybitnie mięsień sercowy, utlenia serce i mózg, odnawia cały ustrój człowieka. Warto przypominać, nawet jeśli to oczywiste. Widzimy na co dzień coraz więcej ludzi bezradnych i zniechęconych z powodu swej fizycznej pasywności i jej skutków: nadwagi, otyłości, ciągłego zmęczenia.
O. Klimuszko tracił w oczach wielu ludzi przekonaniem o swych niezwykłych zdolnościach parapsychologicznych. Wizjoner, jasnowidz, medium? Do tego nie mamy przekonania. Jeśli jednak pomógł ludziom w ten sposób, dał im nadzieję? Szydercom i prześmiewcom trzeba przypomnieć, że polski franciszkanin Andrzej Czesław Klimuszko jest znany na całym świecie. Zrozumieli to radni Elbląga, w którym dokonał żywota. Nadali mu tytuł honorowego obywatela miasta. Wśród tych, którzy o. Klimuszkę atakowali w sposób szczególnie złośliwy, najaktywniejszy był rzecznik rządu PRL w okresie stanu wojennego… Jak by na to nie patrzeć, to najlepsza „rekomendacja” dla niezwykłego franciszkanina, hojnie obdarowanego przez Boga…

Stanisław Dłużewski




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=4312