panacea.pl

:: Różaneczna Dolina spokoju
Panacea Nr 1 (42), styczeń - marzec 2013, strona: 35


Różaneczna Dolina spokoju

Jest rok 1852. Po burzliwej dyskusji publicznej, poprzedzonej artykułami w „Timesie”, John Ruskin (*1819 †1900) – pisarz, poeta, krytyk sztuki, rzecznik malarzy prerafaelitów – pisze: Ich dążenie do przeszłości przejawia się jedynie tym (…), że będą malować albo to, co widzą, albo to, co uważają za rzeczywistość przedstawionej sceny, ignorują wszelkie konwencjonalne reguły sztuki malarskiej. Wybrali swój nieszczęśliwy, ale uzasadniony, pseudonim, ponieważ przed Rafaelem malowali tak wszyscy artyści, podczas gdy po nim bardziej starali się tworzyć piękne płótna niż przedstawiać rzeczywistość.
Rok później obraz Ofelia, sygnowany przez Johna Everetta Millaisa (*1829 †1896) osiąga natychmiastowy, ogromny sukces. Millais staje się niekwestionowanym przywódcą prerafaelitów. Można dyskutować, czy malarstwo tego nurtu – zrodzone w Wielkiej Brytanii, zakotwiczone w poglądach wpływowego wówczas Ruskina, przypomina malarstwo poprzedników Rafaela, z którymi się ideowo utożsamia – Masaccia (XV w.), Piera della Franceski (XV w.), Paola Uccello (XV w.), Michała Anioła (XV-XVI w.), Leonarda da Vinci (XV-XVI w.). Osobiście jestem przekonany, że prerafaelityzm w niczym nie przypomina tego, co się działo w obszarze malarstwa na ziemi włoskiej przed Rafaelem. Nie widzę tej lekkości, prostoty, perspektywy, powietrza, światła i koloru w całym malarstwie Anglii (poza Constablem i Turnerem).
A i następna uwaga Ruskina budzi wątpliwości. Czy Dama z łasiczką Leonarda, w krakowskim muzeum, nie jest tworzeniem idealnego płótna? A rzeczywistość w obrazach Tycjana czy Caravaggia jest fikcją? Skąd bierze się despotyzm w przypisywaniu sobie autorytetu do określania i nazywania pewnych terminów, znaczeń. Być może wyjaśni to kilka faktów z życia Millaisa. Po sukcesie z Ofelią malarz zaprzyjaźnił się z Ruskinem tak dalece, że spędzają razem wakacje w towarzystwie żony Ruskina, w której Millais się zakochuje… Przyjaźń szybko przeradza się we wrogość... Rozwód dodatkowo zniesławił Ruskina, gdyż pretekstem do niego było podobno matrimonium non consumatum…
Dość tych dygresji, przenieśmy się w Dolinę spokoju – jest już 1858 rok. Teraz nasz artysta jest już „ożeniony” z żoną byłego przyjaciela, musiał zerwać stosunki ze swymi kolegami z bractwa prerafaelitów. Nie popadł w niełaskę, mimo środowiskowego ostracyzmu. Wręcz przeciwnie, trafia na oficjalne salony i będzie się piął po szczeblach kariery na łono Royal Academy, gdzie ostatecznie zostanie dyrektorem. Dolina spokoju jest całkowitym Różaneczna Dolina spokoju Tymoteusz Andrearczyk odrzuceniem stylistyki młodzieńczych wybryków, jakimi cechował się prerafaelityzm. Widzimy wspaniałą scenę, w stylu naszych Gierymskich, o zachodzie słońca, gdzie czas egzystencji rozpostarty jest między narodzinami a śmiercią. W pełnej adoracyjnej cichości siostry zakonne wykopują kolejny grób na padole tego pięknego świata. W obrazie wyczuwalna jest ciepła temperatura, widoczna nasycona zieleń trawy północnych krajów – tak dobrze nam znana… Zdaje się, że słychać szelest cichych drzew w oddali. Wspaniałe biele welonów skontrastowane są z ciepłym niebem i ciemnym żywopłotem, oddzielającym klasztor od cmentarza.
Za siostrą, spoglądającą na nas, zresztą bardzo urodziwą, dostrzegamy krzak rododendronu, czyli różanecznika. Niektóre odmiany rożaneczników posiadają właściwości lecznicze, pisze o nich m.in. dr Henryk Różański:
W medycynie ludowej Szwajcarii, Francji, Włoch, Niemiec i Austrii stosowane są liście w leczeniu nadciśnienia, reumatyzmu, dny moczanowej, stwardnienia mięśni, bólów mięśniowych, stanów zapalnych i bólowych nerwów, migren, chorób nerek (stany zapalne, infekcje, kamica), skóry (wypryski na tle zaburzeń metabolicznych) i przewodu pokarmowego (nieżyty). Również przy zaburzeniach neurologicznych osób starszych polecano różanecznik alpejski. W Rosji (Syberia) gatunek Rhododendron chrysanthemum (=chrysanthum) Pallas jest stosowany w leczeniu chorób reumatycznych i artretyzmu. Rododendron w obrazie Millaisa nie znalazł się przypadkiem. Przynosi spokój w Dolinie spokoju. Tytuł jest oczywiście metaforą cmentarza. Wszakże nie tylko. Właściwości różanecznika czynią z całości nie tylko cmentarną, lecz także różaneczną metaforę ukojenia, uśmierzenia, spokoju…


 

Tymoteusz Andrearczyk
www.tymek.art.pl




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=4212