panacea.pl

:: Światło lata - światło życia
Panacea Nr 4 (41), październik - grudzień 2012, strona: 35


Światło lata – światło życia

Podczas wakacji byłem w stolicy, gdzie z żoną i z dziećmi podziwiałem przykłady dziedzictwa polskiej kultury.
W Muzeum Narodowym w Warszawie znajduje się wspaniały obraz olejny, dużych rozmiarów (217 x 208 cm), malowany na płótnie. Jest to, wśród wielu innych wspaniałych płócien, jedno z najbardziej tajemniczych przedstawień postaci w plenerze, dokładniej w sadzie. Obraz nosi tytuł Dziwny ogród i rzeczywiście jest dziwny… Został namalowany w 1903 r. przez wybitnego młodopolskiego malarza, witrażystę i grafika Józefa Mehoffera (*19 III 1869 Ropczyce †8 VII 1946 Wadowice). Namalował swą żonę Jadwigę z Janakowskich i synka Zbigniewa, który miał wówczas trzy latka. Gdzieś w oddali snuje się za nimi opiekunka, w stroju stylizowanym na regionalny. Malowidło tchnie wielką dawką szczęścia rodzinnego, uroków i urody życia. Nie bez powodu na pierwszym planie namalowane zostały liczne zioła, wśród nich najbardziej skuteczny i wszechstronnie bogaty w działanie lecznicze krwawnik pospolity Achillea millefolium L., zwany na Podlasiu tysiącliściem, ze względu na swe liczne, drobne, białe kwiatki. Jakże żywy, sugestywny przekaz niesie nam postać spełnionej, młodej mamy. Jakby mówiła z obrazu: Jestem najszczęśliwszą kobietą w świecie. Mój ukochany maluje mnie w ogrodzie, dzisiaj piękna pogoda, za chwilę wybieramy się na bal do znajomych… Nasz synek, całkiem golutki, bawi się malwami. Muszę stać w cieniu, upał jest nie do zniesienia. Opiekunka niech w końcu zajmie się dzieckiem. No i ta paskudna ważka, lata tak wokół głowy. Obraz idzie średnio, mąż niezadowolony mówi, że postacie jakby przyklejone, nie ma powietrza w obrazie, wszystko jakieś sztuczne, niewłaściwe, jakby nie na swoim miejscu. Ale ja muszę go pochwalić. Ta ważka ładna, taka secesyjna, i te rośliny jak żywe, i synek ładny, podobny. W sadzie naszym jakby droga wytyczona przez girlandy kwiatów. Lecz droga ta dokąd wiedzie? Nie wiem. Do nas?
Lecz my to przecież rzeczywistość tutaj, poza obrazem, to nasz czas. Nasz Zbysio oświetlony inaczej, jakby innym światłem, jaśniejszym, nieco inaczej też malowany, szerszymi smugami. Szybkie pociągnięcia pędzla widoczne w malowaniu blond włosów chłopca. Wokół niego rosną luźno rozrzucone byliny, wyżej wspomniany krwawnik. Z jego suszonych liści i kwiatów przyrządzić można napary i maści o działaniu odkażającym i przeciwzapalnym. Nazwa Achillea pochodzi od Achillesa, który leczył krwawnikiem rany żołnierzy w trakcie wojny trojańskiej.
W obrazie Mehoffera nie ma żadnej wojny ani ciężko rannych wojowników. Sad pełen dojrzałych jabłek, owoców, kwiatów nasuwa nam skojarzenia idące w stronę ogrodu, raju, edenu. To jest raj artysty, jego rodzina, jego dom… Te kwieciste girlandy pokazują łączność pomiędzy ogrodem a rajem – szczęściem rodzinnym. Piękna żona w cudownej sukni, promieniująca szczęściem, syn w złotym świetle w tryumfującym geście trzyma malwy. Jest dumą ojca.
Artysta do końca swoich dni był świadomy daru, jaki otrzymał i był za ten dar wdzięczny. I nie był to tylko talent malarski… To także dar rodziny, miłości – tego, co człowiek najbardziej pożąda, nawet jeśli o tym nie wie.
Wdzięczność wyraziła się wielkim oddaniem sztuce i Bogu. Józef Mehoffer stworzył liczne witraże i obrazy, zdobiące po nasze czasy świątynie Pańskie. Katedra św. Mikołaja we Fryburgu, kościół Matki Bożej Pocieszenia w Żyrardowie, kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku, katedra łacińska we Lwowie, katedra ormiańska we Lwowie… Razem ze Stanisławem Wyspiańskim wykonał polichromię według Jana Matejki – w Kościele Mariackim w Krakowie.


Tymoteusz Andrearczyk
www.tymek.art.pl




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=4113