panacea.pl

:: Oswajanie dzikiej róży...
Panacea Nr 4 (37), październik - grudzień 2011, strony: 22-24


Oswajanie dzikiej róży...

Z dziką różą jako substancją leczniczą związany jest pewien problem, dotyczący nadmiaru roślin, które dostarczają właściwej substancji leczniczej. W większości przypadków surowiec farmakognostyczny otrzymywany jest z jednego, dwóch gatunków blisko spokrewnionych roślin, w wyjątkowych przypadkach z większej ich liczby. Natomiast owoc róży Fructus rosae, nazywany również owocem szypszyny Fructus Cynosbati, pochodzi zarówno z ciernistego krzewu dzikiej róży Rosa canina L., jak i z innych dzikich gatunków rodzaju Rosa, których w Polsce występuje ponad 20. Równie cenne są owoce pozyskane z róży pomarszczonej, zwanej japońską Rosa rugosa Thunb., z róży jabłkowatej Rosa pomifera Herrm., z róży girlandowej (rosyjskiej) Rosa cinnamomea L., z róży francuskiej Rosa gallica L. czy w końcu z róży stulistnej, noszącej także miano cukrowej Rosa centifolia L.

Owoc czy nie owoc?
Tak zwany owoc dzikiej róży z botanicznego punktu widzenia owocem nie jest. Jest to owoc rzekomy (szupinka typu „jabłka”), powstaje ze zrośniętego i zmięśniałego dna kwiatowego, które otacza liczne orzeszkowate owoce właściwe, zwane mylnie nasionami. Bardzo ciekawe są nazwy ludowe pseudoowocu dzikiej róży, które nawiązują anatomicznie do kształtu szupinki. W zależności od regionu Polski, nazywane są babicha, babia dupa, bobidupa czy baźka. Bogaty wachlarz nazw ludowych świadczy o tym, że owoce dzikiej róży były od dawna obecne w „kanonie” roślin używanych w tradycyjnym ziołolecznictwie.

Róża była stosowana przez lud polski w postaci naparów, słodzonych często sokiem malinowym, we wszelkich chorobach gorączkowych, kiedy organizm potrzebuje dużych ilości witaminy C.

Odwar przygotowywany z owoców róży używany był w dolegliwościach wątroby, głównie przy kamieniach żółciowych. Już od średniowiecza Rosa była stosowana – ze względu na przypisywane jej właściwości chłodzące i osuszające – również w przypadkach „zagrzanych organów trawiennych” (biegunka), oparzeniach i ropiejących skaleczeniach (oprócz chorób, którym towarzyszyła podwyższona temperatura), o czym można przeczytać np. w dziele Aemiliusa Macera De Herbarum virtutibus cum veris figuris herbarium. Ze względu na walory smakowe, niektóre gatunki róży, mające owoce duże i mięsiste, np. Rosa rugosa, służą do przygotowania konfitur i marmolad. Z owoców róży można przygotować bardzo smaczne aromatyczne wino.

Nie tylko witamina C
Jak u większości roślin, wnętrze owocu róży kryje bogactwo składników. Wśród nich witaminę C (kwas askorbinowy), karotenoidy (likopen, beta-karoten), nienasycone kwasy tłuszczowe w nasionach owoców, pektyny, garbniki, flawonoidy (astragalina, izokwercytryna), alkohole cukrowe (sorbitol, inozytol), olejek eteryczny, kwasy organiczne (m.in. jabłkowy, bursztynowy, cytrynowy). Zawartość witaminy C w owocach jest różna: w świeżych do 5%, w suszonych 0,5-2%. Źle suszone owoce, zbyt długo, na świetle, w zbyt wysokiej temperaturze (powyżej 45°C) mają niską, a nawet śladową zawartość kwasu askorbinowego. Istotne jest też stanowisko występowania krzewu róży, gatunek i odmiana oraz termin zbioru. Niestety, owoce przemrożone, ulegają lizie (rozkładowi); przemoczone (po przymrozkach) mają niską zawartość witaminy C, choć są smaczniejsze i bogatsze w cukier, alkohole cukrowe i pektyny.

Ze względu na wysoką zawartość witaminy C, dzika róża traktowana jest jako surowiec witaminowy, stosowany w celu uzupełnienia niedoborów witamin oraz zwiększenia odporności.

Stany ogólnego osłabienia, rekonwalescencja, zmęczenie, stres, nadmierna kruchość naczyń włosowatych oraz stany przeziębienia organizmu są wskazaniem do stosowania przetworów z Rosa canina.
Obfitości witaminy C towarzyszy wysoka zawartość karotenoidów i związków polifenolowych (flawonoidów i proantocyjanidyn) w owocach. Cała frakcja składników aktywnych biologicznie cechuje się aktywnością, polegającą na hamowaniu peroksydacji lipidów (działanie antyoksydacyjne). Cechą charakterystyczną, jak w większości kompleksów ciał czynnych, jest to, że poszczególne frakcje wykazują synergizm i razem działają o wiele skuteczniej.

Olej i olejek
Olejki eteryczne były pozyskiwane z wielu gatunków róż. Właściwości aromaterapeutyczne olejku różanego są znane od stuleci. Wykazuje on działanie antydepresyjnie, łagodzące i bakteriobójcze. Koi i wzmacnia nerwy, jest lekkim afrodyzjakiem. Olejek różany wzmacnia, regeneruje, poprawia nawilżenie skóry, rozjaśnia przebarwienia i poprawia cerę z pękającymi naczynkami. Ma działanie ściągające i antyseptyczne. Nadaje się do każdego rodzaju skóry, szczególnie sprawdza się w pielęgnacji cery dojrzałej i wrażliwej. Olejek różany pobudza produkcję kolagenu, dzięki czemu działa przeciwzmarszczkowo i przyspiesza regenerację naskórka.
Z nasion dzikiej róży otrzymuje się olej tłusty, zawierający w swym składzie 40% kwasu linolowego, 40% kwasu alfa-linolenowego oraz witaminę A. Stosuje się go głównie w przemyśle kosmetycznym, do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Szczególnie polecany skórze wrażliwej, uszkodzonej oraz cerze ze skłonnością do pękających, rozszerzonych naczynek. Olej wspomaga również łuszczącą się skórę, hamuje proces jej starzenia się. Używany jest w preparatach do pielęgnacji zniszczonych włosów, wzmacnia ich elastyczność. Wykazuje działanie ochronne, przeciwzapalne, rozjaśnia, uelastycznia i ożywia zmęczoną skórę, wygładza zmarszczki. Olej z dzikiej róży jest dość drogi.

Nieznane oblicza dzikiej róży
W świecie nauki i medycyny bywa tak, że lek znany, często traktowany jako już przestarzały w danej jednostce chorobowej, okazuje się nagle, zazwyczaj przez przypadek, rewelacyjnym środkiem pomagającym w leczeniu innego schorzenia.
Tak było ze „staruszką” aspiryną, dobrym lekiem przeciwzapalnym i przeciwbólowym, tak długo używanym, że prawie przysłowiowym środkiem na przeziębienie. Nagle się okazało, że ten odkryty ponad sto lat temu lek ratuje życie przez rozrzedzanie krwi i przeciwdziałanie zakrzepom. To odkrycie dało aspirynie drugą młodość, a wielu pacjentom drugie życie.
Również znana od wieków dzika róża pokazała swoje nowe oblicza i możliwości. Stało się to na duńskiej wyspie Langeland, której mieszkańcy chętnie sporządzali z owoców dzikiej róży marmoladę. Robili to w specyficzny sposób, bez stosowania wysokich temperatur, dzięki czemu miała ona ciekawe właściwości smakowe. O tym, że taki przetwór cechuje się nie tylko wybornym smakiem, ale i właściwościami leczniczymi, przekonał się 60-letni rolnik, który cierpiał na ostre bóle ramion. Ich przyczyną była choroba zwyrodnieniowa stawów. Ku zaskoczeniu schorowanego farmera, któremu leki przepisane przez lekarza pomagały doraźnie i na bardzo krótko, ulgę przyniosła marmolada z dzikiej róży, zaproponowana przez przyjaciół. Jedzenie marmoladki przyniosło ulgę, a wkrótce znaczną poprawę schorowanym stawom! Kiedy ten niezwykły specyfik pomógł także wielu innym osobom, zainteresowali się nim naukowcy.

Galaktolipid
Za nowo odkryte rewelacyjne działanie, przynoszące ulgę wielu chorym, odpowiedzialnym okazał się związek o dźwięcznej nazwie GOPO®, czyli galaktolipid.
Mechanizm działania przeciwzapalnego tego związku polega na hamowaniu chemotaksji leukocytów, obniżeniu stężenia białek ostrej fazy (CRP) oraz kreatyniny w osoczu. Zahamowany jest napływ białych krwinek do stawów, a przez to zmniejszenie wydzielania mediatorów stanu zapalnego.
Związek działa również antyoksydacyjnie. Badania kliniczne, przeprowadzone na znacznej grupie pacjentów udowodniły, że u 80% z nich następuje znacząca poprawa (obniżenie obrzęku stawu, zmniejszenie odczuwania bólu) już po 3-5 tygodniach stosowania preparatu zawierającego galaktolipid. O 40% poprawiła się ruchomość stawów, zdolność do wykonywania codziennych czynności, ustąpiło uczucie porannej sztywności.
Preparaty zawierające galaktolipid (GOPO) nie miały niepożądanych działań ubocznych. Pacjenci mogli wyraźnie ograniczyć przyjmowanie leków przeciwbólowych. Spowodowało to nie tylko spadek negatywnych działań ubocznych tych leków (np. podrażnienie śluzówki jelita, nudności, wymioty i inne), ale też obniżenie kosztów leczenia ich powikłań. Stwierdzono, że działanie przeciwzapalne owoców róży jest równie silne, jak działanie imbiru czy niesteroidowych leków przeciwzapalnych (np. aspiryny).
Choroba zwyrodnieniowa stawów dotyka przede wszystkim osoby starsze. W Europie i w USA to schorzenie znajduje się na drugim miejscu wśród przyczyn niepełnosprawności kobiet i mężczyzn po 65 roku życia. W Polsce cierpi na nie co piąty mieszkaniec. Główną przyczyną jest rozwój procesów zapalnych w stawach, co sprzyja stopniowemu niszczeniu chrząstki stawowej. Choroba dotyka zarówno dużych stawów, np. biodrowego i kolanowego, jak i mniejszych, np. stawy dłoni czy kręgosłupa. Jej podstawowe objawy to opuchlizna i silny ból stawów oraz stopniowe ograniczenie sprawności fizycznej i mobilności. Galaktolipid nie jest bez wad. Ulega rozkładowi w temperaturze powyżej 40°C, dlatego w marmoladach i innych przetworach z róży, które robi się w wyższej temperaturze, jest go bardzo mało lub nie ma go wcale. Producenci preparatów zawierających galaktolipid muszą suszyć nasiona i owoce róży w niskich temperaturach. Tego środka nie można też popijać ciepłymi płynami.
Przypadek dzikiej róży i jej nowych właściwości leczniczych potwierdza znaną od starożytności teorię, według której na każdą chorobę istnieje w naturze lek, być może jeszcze nieodkryty. Pewną rzeczą, dającą nadzieję chorym jest to, że prędzej czy później zostanie on jednak odkryty...

prof. dr hab. Kazimierz Głowniak
dr n. farm. Krystyna Skalicka-Woźniak
mgr farm. Jarosław Widelski

Prof. dr hab. Kazimierz Głowniak jest od 1992 kierownikiem Katedry Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych UM w Lublinie. Autor ponad 150 oryginalnych prac twórczych i przeglądowych, wpółautor kilku książek z zakresu fitochemii. Współtworzył obowiązującą obecnie Farmakopeę. Członek naukowych towarzystw fitochemicznych o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym.

Dr n. farm. Krystyna Skalicka-Woźniak ukończyła Wydział Farmaceutyczny AM w Lublinie (2002). Tego samego roku dołączyła do zespołu naukowego Katedry Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych.

Mgr farm. Jarosław Widelski ukończył Wydział Farmaceutyczny AM w Lublinie (2000). Jest pracownikiem Katedry Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych UM w Lublinie.

Piśmiennictwo:
Chrubasik C. et al. A systematic review on the Rosa canina effect and efficacy profiles. Phytother. Res., vol. 22/2008, 725-33; Ghazghazi H. Phenols, essential oils and carotenoids of Rosa canina from Tunisia and their antioxidant activities. African Journal of Biotechnology, vol. 9, 18/2010, 2709-16; Kharazmi A. Laboratory and preclinical studies on the anti-inflamatory and anti-oxidant properties of rosehip powder - Identification and characterization of the active component GOPO®. Osteoarthritis and Cartilage, vol. 16, Supplement 1/2008, S5-S7; Kuźniewski E., Augustyn- Puziewicz J. Przewodnik ziołolecznictwa ludowego. PWN, Wwa-Wrocław 1986; Lamer-Zarawska E. Fitoterapia i leki roślinne. PZWL, Wwa 2007; Wawrzyniak E. Leczenie ziołami. Kompendium fitoterapii. IWZZ, Wwa 1992; www.rozanski.gower.pl/ascorbin.html.




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=3707