panacea.pl

:: Czas karczocha
Panacea Nr 1 (30), styczeń - marzec 2010, strona: 35


Czas karczocha

Karczocha zwyczajnego Cynara scolymus widzimy w obrazie Giorgio de Chirico The Conquest of the Philosopher (1914, olej na płótnie, 125,1 x 99,1 cm, The Art Institute of Chicago).
Karczoch pochodzi z wybrzeży Morza Śródziemnego. Jego liście i ziele są wykorzystywane w lecznictwie. Dzięki działaniu cynaryny, zwiększa się wydzielanie żółci oraz chronione i regenerowane są komórki wątroby, obniża się też stężenie cholesterolu i kwasów tłuszczowych we krwi. Obraz, w którym znalazł się nasz leczniczy karczoch, wymyka się spod kontroli intelektu, tak jak każde dzieło surrealistyczne. Twórcy surrealizmu mawiali, że człowiek wymyślił koło, naśladując chodzenie, więc abstrakcja goni abstrakcję, mistyfikacja buduje sens „chaosu”. Człowiekiem – według surrealistów – rządzą siły ze sfery podświadomości. W obrazie Chirico wyczuwamy kontemplację ciszy i spokoju, mimo iż w oddali przejeżdża pociąg, odpływa statek. Armata gotowa do wystrzału, z lewej strony, także nie zakłóca porządku i nie wprowadza niepokoju. Zamiast kul armatnich, ciężkich, twardych i śmiercionośnych, pojawiają się bowiem, na pierwszym planie, jakże pyszne i służące zdrowiu karczochy. Zdumiewające jest połączenie, a raczej zestawienie tych wszystkich elementów! Zegar, wskazujący za trzy minuty wpół do drugiej, „podkręca” atmosferę. Czekamy na coś. Nie wiemy, co to będzie: odjazd pociągu lub może przybycie pary, której cienie dostrzegamy na żółtym tle? A może po prostu zjemy te karczochy – w tajemniczej atmosferze, będącej próbą opisania w sposób malarski smaku wykwintnej potrawy, której, jak wiadomo, słynny Michelangelo da Caravaggio nigdy sobie nie żałował... W obrazie Chirico jest jakaś walka. Przeciwstawienie rzeczy twardych, zimnych – rzeczom ciepłym i miękkim: biała armata, ściany, słupy, cienie a oranżowe kominy, flagi na wieży, dym z lokomotywy i z komina. Sugestywnie namalowany czas stanął w miejscu; mówiąc współczesnym językiem, zawiesił się. Tylko karczochy, w swej lekko kubistycznej formie, mają w sobie jakieś życie. Kiedy się przyglądamy bliżej, uważniej, PANACEA 35 widzimy, że karczochy, istoty ze świata ożywionego, są jedynym elementem w obrazie, który mógłby sugerować życie. Ciekawe są płaskie kolory, które tworzą przy pomocy kompozycji całą przestrzeń w obrazie. A jest ona skonstruowana w mistrzowski sposób. W tle, jako ostatni plan, zieleń wspaniale kontrastuje z zielenią oliwkową karczochów i postumentu. Dalej to już tylko zabawa ze sjeną, karminem, bielą i czernią, tak jak w malarstwie renesansowym. Tylko drobny akcent niebieskiego zimnego koloru pokazuje nam najbardziej odległe miejsce. Kiedyś było to niebo. W obrazie Chirico to nie pozioma, ale pionowa kreska zaułku między kolumnami, w galimatiasie korytarzy i cieni. Cudowny obraz, oddający całą wyjałowioną duchowość naszych czasów, pełną kontrastów, nieporozumienia i milczenia, czyli przymykania oka na wszystko wokół. Karczoch w swej monumentalnej postaci, jako symbol tego, co ożywione, jest kwintesencją całego zagadnienia ze sfery ontologii, nauki o bycie. Dlaczego karczoch? Odpowiedź jest banalnie prosta. Bo to on ma smak – jak człowiek, który ma duszę. Bo to on jest leczniczy – jak człowiek, który jako jedyny może w tę jałowość, bezsens i abstrakcję wnieść kolor i prawdę.


Tymoteusz Andrearczyk
www.tymek.art.pl




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=3014