panacea.pl

:: Ciepły błękit
Panacea Nr 4 (29), październik - grudzień 2009, strona: 35


Ciepły błękit

Rzodkiewkę Raphanus sativus var. radicula – smaczną roślinę o walorach także terapeutycznych – odnalazłem w muzeum Prado (Museo del Prado) w Madrycie, na płótnie Francisco José Goya y Lucientes, malarza królewskiego na dworze hiszpańskim za panowania Karola III, Karola IV i Ferdynanda VII z Burbonów. Obraz El Bebedor tłumaczy się jako Pijący. Został namalowany w roku 1777, olej na płótnie 107 x 151 cm. Był to jeden z trzech obrazów, namalowanych do dekoracji jadalni książąt Asturii w Pałacu Pardo. Pochodzi z wczesnego okresu życia i twórczości Goyi, w której była tak wielka różnorodność stylów – od rokoka do czarnych wizji z końca życia. Młody Goya, pełen optymizmu, po studiach malarskich w Italii, maluje obrazy pełne blasku i jasności, przedstawiając optymistyczne, sielankowe życie ówczesnej arystokracji. Przypomnijmy, że był to już jednak schyłek pewnego okresu w dziejach tej arystokracji, niebawem król i królowa Francji zostaną zgilotynowani. Wróćmy jednak do obrazu, w którym znajduje się rzodkiewka – roślinka o powszechnie znanym działaniu żółciotwórczym, żółciopędnym, bakteriobójczym, stosowana w leczeniu chorób wątroby i dróg żółciowych, niszcząca w przewodzie pokarmowym niepożądane bakterie i wirusy, odkażająca drogi oddechowe i moczowe, stosowana w kosmetyce. Obraz hiszpańskiego mistrza malarstwa przedstawia odpoczynek w trakcie wędrówki. Wielkie niebo, będące mieszanką błękitu, bieli i żółci, odzwierciedla upalny dzień. Zarówno zieleń gęstych drzew, jak i trzy postacie w tle są dla malarza pretekstem do pokazania przestrzeni zbudowanej za pomocą perspektywy powietrznej. Prekursorem takiej perspektywy był sam Leonardo da Vinci. Polega ona na stworzeniu w obrazie przestrzeni za pomocą rozbielania koloru oraz jego oziębiania. To co jest blisko, staje się intensywne, jasne i ciepłe. To co w oddali, jest zimne, mgliste, zatraca kontur. Goya przedstawił dwóch młodzieńców. Jeden z nich, bardziej dojrzały, pije wino. Drugi, młodszy chłopiec, zajada z apetytem białą rzodkiew z chlebem. Całą scenę widzimy w cieniu drzew. Starszy młodzieniec odchyla tułów, by wypić ostatnie krople. Poza, wygięcie ciała są bardzo naturalistyczne. Odnosi się wrażenie, jakby Goya sam uczestniczył w tej wyprawie. Zamiłowanie artysty do grafiki nasuwa podejrzenia, że Goya nie rozstawał się ze szkicownikiem. Wszystkie sceny przez niego malowane wyglądają tak, jakby były podpatrzone, jakby PANACEA 35 rzeczywiście się zdarzyły. Jaskrawożółta koszula, błękitny pas, czerwone spodnie. Idealnie zestawione kolory, oświetlone naturalnym światłem upalnego dnia. To mistrzostwo, którego Goya uczył się od malarzy włoskich, takich jak Tycjan, Giorgione czy Veronesse. Na pierwszym planie rzodkiewka i chleb. Za ręką pijącego, młodzieniec o sugestywnym spojrzeniu. Chłopiec gryzie wyrazisty miąższ rzodkiewki. Tylko ten chłopiec ma kontakt z widzem obrazu, jako jedyny spogląda nam w oczy. Jego oczy są duże i ciemne, ukazują szczęśliwego, zdrowego młodzieńca. To w pewnym sensie podkreślenie substancji zdrowotnych i odżywczych, zawartych w rzodkiewce. Prostota, z jaką artysta ukazuje odpoczynek w wędrówce, lekkość pracy pędzla, przestrzeń, powietrze, światło. Jak niewiele trzeba, żeby malować arcydzieła! Ktoś by zapytał, gdzie metafizyka, duchowość, nadprzyrodzony dar natchnienia artystycznego? Goya odpowiada nam, że w rzeczach małych jest wielkość. Spójrz na chłopca, który je rzodkiewkę! Ciekawy zdaje się być związek pomiędzy zażywającymi sjesty młodzieńcami a grupą osób idących w tle. Czy jest to ta sama grupa? Myślę, że Goya – prócz mistrzowskiego wyczucia światła, koloru i przestrzeni – ukazuje nam także niuanse życia. Ci młodzieńcy jako pierwsi dotarli w wędrówce do miejsca postoju. Postacie w tle wyglądają na ludzi starszych, którzy być może dopiero doszli po męczącym marszu. Artysta ukazuje w młodych mężczyznach siłę. Ta siła ma swoje odzwierciedlenie również w sugestywnie namalowanej rzodkiewce, która ma podwoić to wrażenie siły, zdrowia i hartu. Rzeczywiście, udało się to artyście, obraz jest kwintesencją młodzieńczych wędrówek, których coraz bardziej nam brakuje w dalszych latach życia…


Tymoteusz Andrearczyk
www.tymek.art.pl




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=2914