panacea.pl

:: Męczennica Zwana Męką Pańską
Panacea Nr 2 (27), kwiecień - czerwiec 2009, strona: 35


Męczennica Zwana Męką Pańską

W obrazie amerykańskiego artysty znalazła się męczennica cielista Passiflora incarnata, choć nieco na uboczu, obok dominującej orchidei. XIX-wieczny malarz Martin Johnson Heade (*1819 †1904), uważany dziś za jednego z najwybitniejszych twórców amerykańskiego romantyzmu, zapuszczał się w podróże międzyzwrotnikowe i okołozwrotnikowe obu Ameryk, szukając swoich ulubionych orchidei. Tylko podczas swych wędrówek, mógł odnaleźć w stanie naturalnym Passiflorę, nazywaną w Polsce męczennicą lub po prostu Męką Pańską. Nazwa rośliny została zasugerowana przez misjonarzy, którzy w XVII w. nawracali Indian na chrześcijaństwo. W rysunku kwiatu męczennicy dostrzegli kształty przypominające narzędzia męki Pańskiej: krzyż i gwoździe. Zakonnicy uznali to za cudowny znak, dany im przez Bożą naturę. Męczennica to także surowiec leczniczy. Wyciągi z ziela działają silnie uspokajająco, ułatwiają zasypianie. W doświadczeniach przeprowadzanych na zwierzętach stwierdzono, że męczennica znosi pobudzający wpływ amfetaminy, dlatego stosuje się ją w leczeniu narkomanii i alkoholizmu. Obraz, w którym znalazła się Passiflora, przedstawia brazylijską puszczę okrytą wilgotnym powietrzem, gdzie promienie słoneczne z trudem przedostają się przez niebo. Niespotykane, powyginane, piękne formy roślin ukazują wybujałą naturę, która w puszczy dominuje i jest jakby istotą jej egzystencji. To tylko natura, jej potęga i dzikość kształtów. Rośliny są ogromne, a ta ich wielkość potęguje się jeszcze przez świadome skonfrontowanie z malutkim kolibrem. Orchidea i Passiflora jawią się na obrazie niczym król i królowa puszczy. Do tego królestwa, do nieujarzmionej puszczy brazylijskiej zaprasza nas Martin Heade - naturalista i romantyk. W gąszczu cudownej roślinności trudno o rozgłos medialny. Twórca przez 40 lat po śmierci był zupełnie zapomniany. Dopiero w roku 1944, po wystawie malarstwa romantycznego Romantic Painting in America w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, rozpoczęto poszukiwania dzieł artysty, rozproszonych w różnych miejscach. Jeden z obrazów - Magnolias on Gold Velvet Cloth - znaleziono w pewnej rezydencji, gdzie od kilkudziesięciu lat zasłaniał wielką dziurę w ścianie… Przed 10 laty, w czasach ugruntowanej już sławy Heade’a, za obraz ten Museum of Fine Arts w Houston zapłaciło 1250 tysięcy dolarów! Obraz Orchidea, Passiflora i koliber pochodzi z roku 1880 (olej na płótnie, 51 x 36 cm). Znajduje się w Nowym Jorku, w Collection of Mr and Mrs Robert C. Graham. Uspokajające działanie męczennicy wprowadza nas w świat tropikalnej dżungli, jakiegoś rozpasania życiodajnych mocy natury, której symbolem stają się orchidea i koliber. Orchidea ofiarowana wybrance miała budzić niepohamowane uczucie, jak legendarny napój miłosny. Koliber, najmniejszy wśród ptaków, odznacza się wielką szybkością w ruchach skrzydeł, prędkością lotu i częstotliwością uderzeń serca. Energia, która bije od orchidei i kolibra, zrównoważona jest fioletowym, chłodnym odcieniem Passiflory. To sprawia, że puszcza Heade’a nie jest dzika i groźna. Jest raczej stateczna, udrapowana niczym wzór na jedwabnej chuście, inspirująca i żądna naszego odkrycia. Chłodne barwy męczennicy oddają - chyba nie przypadkowo - właściwości lecznicze tej rośliny. Kojący chłód łagodzi pieczenie i temperaturę bólu. Passiflora uspokaja w samym gąszczu dżungli. Można to potraktować jako wielką metaforę, oznaczającą gąszcz naszych myśli i uczuć, równie wybujałych i tajemniczych jak dżungla… Koliber oznacza w tym całym przedstawieniu pewną symbiozę współżycia - spokój i dzikość w warunkach walki natury o przetrwanie. Niezbędny w nowych odkryciach i doświadczeniach jest spokój. Umacnia nas i uodparnia na niespodzianki, które przynosi każdy dzień. Spokój męczennicy kwiecień - czerwiec 2009 PANACEA 35 Passiflory, zasnutej mgłą brazylijskiej puszczy. Jak Wielki Piątek, zasnuty mgłą ludzkich myśli o tym, co ostateczne, najważniejsze, przypomina nam o trwaniu świata, o naszym życiu, które płynie niczym okręt przez wzburzone, zmienne fale. Świat natury występuje w swych nieodgadnionych, niedoścignionych kształtach. Tak jak dzikość kształtów Passiflory ujarzmionej w dżungli. Nie ma jednak ta wybujała scena odzwierciedlenia w nasyceniu barwą, kolorem, który odpowiadałby tej filozoficznej anegdocie, nawiązującej zapewne do sił witalnych i pędu życia Henri Bergsona (*1859 †1941). Obraz jest mglisty. Wydaje się typowym przykładem malarstwa olejnego „wykąpanego w amerykańskim mydle”. Jasne jest, że wszystko co amerykańskie, wydaje się Europejczykowi młodsze, naśladowcze. To tak, jakby starzec patrzył na poczynania wnuczka… W Europie w czasach Heade’a „rządzi” Eugene Delacroix, którego malarstwo wykracza poza wszelkie poznanie, nie tylko Amerykanów. Postaram się przypomnieć Państwu tego artystę w następnym numerze PANACEI.


Tymoteusz Andrearczyk
www.tymek.art.pl




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=2714