panacea.pl

:: Kilka myśli, co nie nowe...
Panacea Nr 2 (23), kwiecień - czerwiec 2008, strona: 20


Kilka myśli, co nie nowe...
Wokół tzw. chorób cywilizacyjnych

Kiedy poproszono mnie o napisanie paru słów na temat tzw. chorób cywilizacyjnych, z perspektywy lekarza, pomyślałam w pierwszej chwili: Cóż to za problem? Wiadomo, że daleko odeszliśmy od natury i płacimy za to określoną cenę. Zdobycze naukowe medycyny i ich zastosowania praktyczne, dobrostan materialny, dostatek jedzenia bogatego w białko – przedłużyły nam znacznie życie. Dziś nawet 70-latka trudno nazwać starym. Ludzie swobodnie dożywają ósmej i dziewiątej dekady. Oczywiście, stanowi to wyzwanie dla jeszcze innej medycyny, medycyny walki ze starością, medycyny profilaktycznej. Aby skonfrontować moje pierwsze wrażenia i skojarzenia z opiniami innych ludzi, przeczytałam kilka opracowań dotyczących chorób cywilizacyjnych i muszę przyznać, że doprowadziły mnie one do głębszych przemyśleń i do częściowego przewartościowania własnych poglądów. W zabieganym na co dzień świecie nie dostrzegamy, co naprawdę dzieje się z naszym zachowaniem i w jaki sposób sami traktujemy je nieodpowiedzialnie. Żyjemy w czasach swoistych „epidemii” tzw. chorób cywilizacyjnych: chorób układu krążenia (zwłaszcza miażdżycy i nadciśnienia tętniczego), chorób nowotworowych, zaburzeń przemiany materii, otyłości, cukrzycy, chorób układu ruchu, zwyrodnień, osteoporozy, chorób psychicznych, stresu, napięcia nerwowego, zaburzeń snu. Główną przyczyną tych cywilizacyjnych schorzeń jest nasz sposób życia, odżywiania się, brak czasu i umiejętności odpoczywania i regeneracji. Powszechny brak ruchu powoduje degenerację układu ruchu, kości, stawów, mięśni. Przybywa tkanki tłuszczowej, stajemy się inwalidami. Przemieszczamy się samochodami, samolotami, pracujemy przy biurkach, świat oglądamy przez ekran komputera, skąd przenosimy się na kanapę przed telewizor obsługiwany pilotem… Odżywiamy się wysoko przetworzoną, kolorową, nasyconą konserwantami żywnością, która nie gwarantuje ani dobrego samopoczucia, ani dobrej pracy przewodu pokarmowego i sprawnej przemiany materii. Wszechobecna chemia – w połączeniu z wymienionymi czynnikami oraz przewlekłym stresem i zespołami napięć, zanieczyszczeniem środowiska i folgowaniem nałogom – powoduje niekontrolowany rozwój chorób nowotworowych, niewątpliwej zmory naszej cywilizacji. Dziś najważniejszym bodaj zadaniem lekarza jest przekazywanie pacjentowi podstawowej wiedzy na temat zapobiegania chorobom cywilizacji i potrzeby prozdrowotnego stylu życia. Przede wszystkim należy mniej, ale zdrowiej jeść, więcej się ruszać i nie palić papierosów. Banał? Cóż z tego, kiedy za słowem nie idzie czyn. Działania prozdrowotne muszą być wielokierunkowe. Pociąga to za sobą konieczność głębokiej ingerencji w nawyki i przyzwyczajenia nabywane przez całe lata życia, począwszy od dzieciństwa. Z jednej strony niby wszyscy o tym wiemy, z drugiej zaś tak trudno zmienić te nawyki. W prewencji chorób cywilizacyjnych we współczesnym świecie nie da się unikać wspomagania farmakoterapią, w której ważną rolę odgrywają leki ziołowe oraz preparaty witaminowo-mineralne.


 




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=2307