panacea.pl

:: Kasztanowiec
Panacea Nr 4 (5), październik 2003, strona: 30


Kasztanowiec

Popularnie nazywany jest kasztanem - zarówno drzewo jak i owoc. Tymczasem drzewokasztan to zupełnie inna roślina, z rodziny bukowatych, z jadalnymi owocami. Natomiast nasz popularny kasztan jest właściwie kasztanowcem, czyli drzewem z rodziny kasztanowcowatych (Hippocastanaceae), która swą nazwę zawdzięcza koniom (hippos). "Końskie" drzewo nie z powodu twardości owocu, lecz dlatego, że z naparu nasion kasztanowca sporządzano lek na końskie przeziębienia. Znali się na tym doskonale Turcy, od których sprowadziliśmy kasztanowca do Europy dopiero w XVI wieku (od tego czasu także w Polsce). Kilkaset lat to niewiele w historii tradycji, kultury i języka. Tym bardziej zadziwia utrwalona pozycja kasztanowca w języku, literaturze i sztuce oraz popularność tego drzewa i przekonanie o jego szlachetności.
Artur Oppman (1867-1931), poeta starej Warszawy, podziwia "odwieczne lipy i kasztany" Ogrodu Saskiego który dla dziecka Warszawy był rajem.
Kasztany:

Wznoszą do nieba stare czoła
Co dzień z uśpienia świt różany
Do nowych wrażeń starców woła.
Tyle lat przeszło nad ich głową
Złote poranki, ciemne zmierzchy,
A one stoją jednakowo,
Wznosząc na błękit koron wierzchy.

Kasztanowiec W wierszu Władysława Broniewskiego samotny więzień w sowieckim więzieniu na lwowskim Zamarstynowie znajduje jedyną pociechę w rozmowie z równie samotnym kasztanowcem za zakratowanym oknem. Jednak i tego zabrania mu surowy strażnik ("Ujdi, zakluczionnyj, ujdi od rieszotki"). Rozmowa z kasztanowcem na niewiele się poecie zdała, bo po wojnie opiewał system, który zamknął za kratami innych więźniów politycznych. O kasztanowcach na Mokotowie nikt z więźniów już nie wspominał...
Ksiądz Janusz S. Pasierb wspomina kasztanowca z dzieciństwa w Tczewie:
"Kasztan rósł po prawej a orzech włoski po lewej stronie, gdy wchodziło się w bramę. Były to nie tyle drzewa życia, co wiadomości dobrego i złego. I jedno i drugie miało na pewnej wysokości tak rozchodzące się gałęzie, że tworzyły one wygodne miejsce do lektury i patrzenia na świat".
O popularności kasztanowca świadczy najlepiej polska frazeologia. Znane jest od pokoleń polskie powiedzenie o kasztanach wyciąganych cudzymi rękami z ognia. Jak wiadomo, oznacza ono wykonywanie cudzymi rękami pracy, która może być dla wykonawcy niebezpieczna i niekorzystna, a korzyści przynosi nie wykonawcy, lecz chytremu zleceniodawcy, który przygląda się z boku.
Kasztan to maść konia (barwa jasnobrązowa), kasztanowe lub kasztanowate mogą być także włosy człowieka (barwa rudawobrązowa).
Od kasztanowca pochodzi jedna z popularniejszych nazw polskich ulic. Ulica Kasztanowa jest w Warszawie (boczna od Modlińskiej), w Gdańsku-Nowym Porcie, tuż nad morzem, w Gdyni, w Sopocie i w tysiącach innych miast i miejscowości. Czasami jest to nazwa "seryjna", która uzupełnia sąsiednie ulice Wierzbową, Klonową czy Akacjową. Często jednak jest pamiątką dawnej ulicy, prawdziwie kasztanowej, bo wysadzanej kasztanowcami, ku uciesze dzieci. Takie kasztanowe aleje były popularne zwłaszcza w XIX wieku.
Dojrzały owoc kasztanowca jako "surowiec" dziecięcej twórczości wpływa zapewne na jednoznaczne, pozytywne skojarzenia. Podobnie kwitnące w maju kasztanowce, które zapowiadają egzamin dojrzałości w najstarszych klasach szkół średnich. Jak widać, "niepolskie" drzewo, nieznane jeszcze Janowi Kochanowskiemu, stało się trwałym elementem swojskiego krajobrazu.

STANISŁAW DŁUŻEWSKI




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=109