Home Szukaj Regulamin Kontakt
Menu główne
Strona główna
Prenumerata
Regulamin
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Suplementy diety
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 6
Artykuły > Historia > Wódki w Herbarzu Marcina Siennika

Panacea Nr 4 (33), październik - grudzień 2010 strony: 32-34

Wódki w Herbarzu Marcina Siennika

HERBARZ Marcina Siennika (Kraków 1568) to rodzaj popularnej encyklopedii medycznej. Główną jej część stanowią opisy surowców leczniczych pochodzenia roślinnego (stąd nazwa herbarz od herba = zioła), a także zwierzęcego i mineralnego. Prócz tych opisów mamy w Herbarzu m.in. rozdziały O znakach choroby, O sprawowaniu a czynieniu lekarstw ku rozmaitym chorobam, O leczeniu wszelakich chorób tak wewnątrz jako i z wierzchu czy Nauka jako brzemienne panie sprawiać się mają nosząc płód, jako się też ku rodzeniu rządzić, i też nauka pomocna k temu, jako po tym dziatki chować i choroby ich leczyć.

Po części poświęconej właściwościom leczniczym surowców roślinnych, zamieścił Siennik krótką, dwustronicową informację o czasie słusznym zbierania ziół, która zaczyna się pouczeniem: Ipokras [Hipokrates] mówi, wszystkie korzenie albo zioła, albo kwiatki mają być zbierane, gdy miesiąca przybywa, bo gdy już miesiąc schodzi, w nich też moc ginie. Kończy się ten fragment uwagą: Gdy zioła czasu słusznego zebrane będą, tedy nie wszystkie ku suszeniu tylko służą, ale też niektóre ku paleniu [destylowaniu] wódek obracają. Po czym następuje rozdział O wódkach z ziół rozmaitych i o mocy ich, a osobliwie o tych, których najwięcej doktorowie używają w rozmaitych niemocach ludzkich.

Uwaga Siennika, że niektóre zioła służą do palenia wódek jest o tyle ważna, że zawiera słowo „niektóre” – jako że w dalszym ciągu swego traktatu pisze autor, że destylacja to tylko jeden z kilku sposobów otrzymywania wódek. W terminologii Siennika wódka to każda substancja płynna (np. na s. 598 Herbarza: wódka czyli farba...) – choć przede wszystkim oznacza ten wyraz produkty destylacji z parą wodną. Ale oznacza też wódkę w dzisiejszym znaczeniu (np. na s. 504 Herbarza: onę wódkę, to jest aqua vitę...).

Gorzałka – wódka – okowita
Aqua vitae = woda życia – to jedna z trzech (obok gorzałki i wódki) dawnych polskich nazw wódki w znaczeniu produktu alkoholowego. Nazwa ta mniej więcej w połowie XVII w. została zręcznie w ustach ludu spolszczona jako okowita (A. Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa 1985, s. 377). Wyraz wódka w dzisiejszym znaczeniu spotykamy m.in. w wierszu Jana Andrzeja Morsztyna (1613-1693) Do Władysława Szmelinga: Ty bez ogródki / przyślij nam wódki / a jeśli jeszcze dasz mi piernika / napiszę na drzwiach: Tu sławna aptyka…). Co oznacza, że już w XVII w. wódką nazywano przede wszystkim nie te lecznicze, bezalkoholowe substancje, ale wódkę w dzisiejszym znaczeniu tego słowa.
Wódka w terminologii Siennika to wszelkie preparaty o konsystencji wodnistej. Sama forma wyrazu to oczywiście zdrobnienie od wyrazu woda. W innych językach takiego zdrobnienia nie spotykamy, analogiczne do preparatów opisywanych przez Siennika są tam nazywane wodami: w języku włoskim aqua, w niemieckim wasser, we francuskim eau,w angielskim water itd.

Wódczana technologia
Wódki, których najwięcej doktorowie używają w rozmaitych niemocach ludzkich były robione z różnych części roślin. Niektóre wódki są palone albo działane [robione] z ziela wespół z korzeniem, niektóre też z samych ziół, niektóre z ziół z kwiatem, niektóre z samego kwiecia, niektóre z samego korzenia, niektóre też ze wszystkich [części] pospołu; też niektóre i z owocu, jako z jagód i z gruszek gduli [bulwy fiołka alpejskiego], z jałowcu, z bobku [owoców drzewa laurowego]. Czasem też, złożywszy rozmaite zioła pospołu, palą z nich wódkę przeciwko niemocy niektórego członka, albo też sok wytłaczają z jednego ziela, albo i z kilku pospołem. Podstawowym sposobem sporządzania wódek roślinnych była destylacja, po staropolsku palenie. Uzyskiwano wódki palone, czyli wodne destylaty surowców pochodzenia roślinnego. Wódki rozmaitym misterstwem [sposobem] są działane – pisze Siennik. Niegdy [czasem] tylko parzeniem pod alembikiem a wstępowaniem pary w górę, potym się z tej pary woda działa a wycieka z alembika. Szczegółowy opis tej metody znajdujemy w dalszej części traktatu: Miej alembik z nosem dobrze długim i szklenicę [duży szklany odbieralnik], a w niej aby była dziura, coby alembikowy nos wetknął w nią, a około obwiąż mokremi chustami, potem daj ogień mierny [umiarkowany], a alembik też w kociołku aby w pełni siedział, mokrą chustą często obwijać, iżby moc nikędy inędy [w żadnym miejscu] wyjść nie mogła, ale iżby społem z wódką do szklenicy weszła.

Inny sposób otrzymywania wódek leczniczych to ogrzewanie surowca roślinnego, leżącego na chuście: Też niektórzy czynią, nakładłszy na jakie naczynie ziela z wierzchu ogniem przystawią, a tak wódka przez chustę na dół do naczynia wyciecze. Jeszcze inny sposób to destylacja słoneczna: Też niektórzy samym słońcem dosyć szlachetne i pożyteczne czynią wódki, a zwłaszcza z kwiatu woniającego; nakładają go do szklenicy pełno, ale szklenicy z długą szyją, a tak nakładłszy, obracają jedną szyję szklenicy do drugiej, ale próżną na spodek podstawiają, a z kwieciem na wierzch, a tu gdzie się szklenice schodzą, oblepiają czym, iżby tędy para albo woda nie wyszła, a tak przez kilka dni dają stać na słońcu gorącym, a od słońca wszystka wodność z kwiecia wyjdzie w spodnią bańkę. Ale nie będzie [wódka] tak wodna [wodnista] i światła [jasna] jako te, co przez ogień działają, ale będzie gęsta i woń tego kwiatu mająca i barwę, ale za to najszlachetniejsza i do lekarstwa najpożyteczniejsza, bo mocnie sprawuje [ma mocniejsze działanie].

Odmianą słonecznej destylacji była destylacja w piecu chlebowym: Niektórzy po wypieczeniu chleba w ciepły piec wstawiają, a tak sobie wódka powoli zstępuje na dół. Też niektórzy w naczyniach glinianych to czynią, wstawiwszy jedno w drugie, a niechają tego [zostawiają] przez dzień i przez noc albo póki nie wychłodnie piec.

Kolejna metoda robienia wódek w Herbarzu polega na zakopaniu naczyń z ziołami w ziemi albo w piasku: Też niektórzy wziąwszy garniec nadziałają w dnie dziur, a nakładają weń ziół, jako bieluniu [bieluń dziędzierzawa Datura stramonium], a postawiwszy na drugi garniec, iżby to zdziurawione dno wlazło w drugi garniec cały nienaruszony, potem go przykrywają i zakopują w ziemię wilgotną albo w piasek wilgotny, i dają tak stać przez cały miesiąc albo dłużej. Wtedy woda z tych ziół zstępuje na dół do garnca spodniego. Tak też działają oleje wonne, z rozmarynu i z innych wonnych rzeczy: trzeba napełnić szklenicę [duże naczynie szklane] kwieciem wonnym, zakryć je dobrze, iżby tam wiatr nie mógł przychodzić, potem postawić w miejscu wilgotnym, obsypać piaskiem do połowy szklenicy, a niechaj tak stoi miesiąc albo dwa, żeby się kwiecie rozpuściło w wodę, potem zlać tę wodę do innej szklenicy, a zatkać wierzch dobrze pęcherzem albo pergaminem, a na słońcu postawić, bo od tego zgęstnieje na olej. Inną metodę preparowania leczniczych wódek stosowano w przypadku ziół, które mało wodności w sobie posiadały, a więc takich na przykład jak rojownik [rojownik pospolity Jovibarba sobolifera – być może chodziło o ogórecznik lekarski Borago, który czasem też był nazywany rojownikiem], świeczki [świetlik łąkowy Eufrasia officinalis] czy róża. Takie zioła należało zsiekać, a warem [wrzątkiem] polać, ale tak, żeby para nie wychodziła, zakryć to dobrze, a niech tak stoi z tą wodą przez kilka dni, a na każdy dzień zamieszać albo wstrząsnąć raz albo dwa, potem przepalić przez alembik. Pierwsza tedy wódka [ta, która wycieknie najpierw] jest dobra, wtóra już nie tak, ale tu rozumieć trzeba, iżby się woda w alembiku, w której są zioła, nie wznosiła się, gdy się alembik bardzo zagrzeje, ale nie dawać wódce wiele iść, jeno tak jakby z samego ziela palił; bo jeśli idzie [z alembika] więcej niźli potrzeba, nieużyteczna jest. Takowe wódki nierówno lepsze, wonniejsze i łagodniejsze ku piciu niźli te, które ogniem palą. Odnośnie do większej lub mniejszej „wodności” poszczególnych ziół, czyni autor następującą uwagę: Zioła, które w sobie wiele wodności mają, wiele wódki dawają, a te wódki rade się każą [łatwo się psują], bo się pod nimi wiele plugastwa ustaje [zbiera], a przeto je trzeba często czyścić, jako boragową [ogórecznik lekarski Borrago officinalis], wołowego języka Anchusa officinalis, psiankową [Solanum] i inszych ziół wodnistych. Najlepiej aby te zioła były ku wódce brane póki rosa na nich jest; a gdy już nazbierasz, gdy rosy na nich nie będzie, tedy im daj, aby przez noc leżały, iżby przewiędły, a rano skraj,a pal wódkę.

Pogląd, że niektóre zioła lepiej zbierać wcześnie rano, kiedy jeszcze jest na nich rosa, był popularny w czasach Siennika, i to nie tylko w Polsce, skoro na przykład w Sekretach Aleksego z Piemontu (Wenecja 1555), czyli we włoskim zbiorze przepisów na leki, substancje zapachowe, środki upiększające itp., nawet samej rosie zebranej z ziół leczniczych przypisuje się konkretną wartość. Na przykład w przepisie na wodę bezcenną i zalet niewysłowionych do zażywania przez usta, która przywraca ciepło i jędrność ciała, czyści krew i żołądek ze szkodliwych humorów, dzięki czemu osoba, która tej wódki używa, zachowuje zdrowie i młodość, i przedłuża swoje życie zaraz na początku przepisu czytamy: W miesiącu maju, o świcie, wziąwszy naczynie szerokie szklane, zbieraj do niego rosę z ziół ogrodowych, takich jak rozmaryn, borag i inne dobre zioła, oprócz szałwii, o której Boccaccio pisze, że schodzi się pod jej liście robactwo jadowite i oddechem swym je plugawi.

Inny pogląd, wywodzący się jeszcze z greckiej filozofii przyrody, to teoria czterech żywiołów (ziemia, powietrze, woda, ogień), za pomocą której objaśnia Siennik fakt, że przy jednych wódkach zostaje woń tegoż ziela, a przy innych nie. To ziele, które ma w sobie więcej powietrza niźli innych żywiołów, wtedy wszystka jego szlachetność wychodzi w wódkę i dlatego taka wódka nie może być palona, jeno ogniem z wierzchu – czyli w sposób, o którym była mowa wyżej (Też niektórzy czynią, nakładłszy na jakie naczynie ziela z wierzchu ogniem przystawią, a tak wódka przez chustę na dół do naczynia wyciecze). Podobne objaśnienie, też mające źródło w teorii czterech żywiołów. Materię tworzą cztery elementy: powietrze, woda, ziemia i ogień – które są efektem kombinacji czterech tzw. jakości: ciepła i zimna, suchości i wilgoci. Według schematu: ciepło + suchość = ogień; ciepło + wilgoć = powietrze; zimno + suchość = ziemia; zimno + wilgoć = woda). Podobne objaśnienie znajdujemy przy okazji opisu ziół gorzkich i kąsających, których wódka nic w sobie mocy nie ma, bo gorzkość ich nie wychodzi w wódkę, ale zostaje przy części ziemnej, która jest w zielu. A tak gorzkość, która jest w zielu, co by miała być w lekarstwie, zostaje przy zielu. Te wódki zatem nie są użyteczne w żadnym lekarstwie dla grubości, którą mają ze strony ziemi. Jeśli jednak ktoś koniecznie chciał mieć wódkę z tym, co gorzkość i kąsanie w zielu czyni, musiałby to inszym misterstwem [sposobem] sprawić, aby miał prawą [właściwą] moc bez własnej grubości zielnej. A kto to chce prawie [właściwie] umieć, czytaj sobie Raimundum Lulium De quintis essentis [traktat Raimunda Lulla O kwintesencjach].

Jednak w innym miejscu swojego traktatu pisze Siennik: Ale cierpność, kwaśność, słoność, gorzkość przy ziółku na dnie zostanie, albowiem te smaki przy części ziemnej [przy „żywiole” ziemnym] zostawają. Takie ziółko trzeba by jednak kalcynować, to jest zaszpuntowawszy w garncu spalić ogniem wielkim, potem na ten popiół nalać wódki tego ziela, ale popiół masz wsypać na co płytkiego [na płytkienaczynie], a potem nalawszy wódki na ten popiół, postaw na miejscu równym, a obok tego postaw drugie naczynie, iżby stało niżej niż to, w którym popiół z wódką, potem połóż krajkę [grubszy, zaobrębiony brzeg tkaniny] jeden koniec na tej wodzie, drugi koniec na to suche naczynie, a tak ta wódka będzie spływała po krajce do tego naczynia niżej stojącego, ale iżby pierwej się na popiele ustało, potem to czyste, coś spuścił po krajce, zlać do szklenicy. Potem to wypalić [wydestylować] miernym [umiarkowanym] ogniem, iżby sama gęstość kąsająca gorzka, słona, cierpnąca, kwaśna została.

* * *

Na koniec tej „technologicznej” części swojego traktatu czyni Marcin Siennik uwagę, że nie jest on dostateczny ile potrzeba, ponieważ nie wypisał, jako alembiki przyprawować i wszystkie naczynia ku paleniu, albowiem byłoby przydługo. I odsyła do bardziej fachowych podręczników: Ale gdy kto chce wódki palić, musi się oczywistnie nauczyć tego od tych, którzy pierwej umieją… W czasach Marcina Siennika tym, który pierwej umiał był przede wszystkim niemiecki lekarz Hieronim Brunschwig (1450-1512). O tym jednak w następnym numerze Panacei.

prof. dr hab. Zbigniew Bela
- Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Prof. dr hab. Zbigniew Bela jest dyrektorem Muzeum Farmacji UJ i wykładowcą historii farmacji dla studentów Wydziału Farmaceutycznego UJ. Opublikował ponad 50 artykułów z zakresu historii farmacji, a także dwie książki: Alexego Pedemontana Tajemnice (tom I: faksymile XVI-wiecznego zbioru przepisów na leki, kosmetyki, substancje zapachowe itp.; tom II: analiza i komentarz; Kraków 1999) i Poglądy na temat leczniczych właściwości złota od czasów najdawniejszych po czasy współczesne (Kraków 2006).


Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Ruszczyk kolczast...
Reumatoidalne zap...
Selen - pierwiast...
Lucerna - niedoce...
Nadciśnienie tę...
Propolis, mleczko...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Wąkrota azjatyck...
Polifenole rośli...
Kora dębu i dęb...
Forum Naukowe W G...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Zioła dla niemow...
Rumianek
Reklama
IWLF Labofarm Centrum Fitoterapii Panacea na poczcie
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2019 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.