Home Szukaj Regulamin Kontakt
Menu główne
Strona główna
Prenumerata
Regulamin
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Suplementy diety
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 2
Artykuły > Zielnik > Zielnik i jego znaczenie dla poznania leku roślinnego

Panacea Nr 3 (28), lipiec - wrzesień 2009 strony: 32-34

Zielnik i jego znaczenie dla poznania leku roślinnego - część druga

Sztuka zasuszania
roślin doczekała się publikacji metodycznych. Pierwszą znaną rozprawą poświęconą sposobowi wykonania zielnika jest dzieło Isagoges in rem herbariam libri duo (1606), flamandzkiego lekarza Spigeliusa. Dlaczego kolekcje zasuszonych roślin były w tych czasach nazywane herbarium vivum i hortus hyemalis (żywe herbarium i ogród zimowy), skoro zawierały zasuszone okazy roślin? Wynikało to z porównania kolekcji suszonych roślin z zielnikami książkowymi, czyli herbarzami. Herbarium vivum, bo zawierał rośliny, które kiedyś były żywe. Hortus hyemalis, bo można w nim było zobaczyć prawdziwą roślinę zimą. Botanicy szybko przekonali się, że żadna ilustracja nie jest w stanie oddać w pełni budowy rośliny. Zawsze znajdą się takie szczegóły, które umykają opisowi lub zostaną pominięte na rysunku, a mogą mieć znaczenie diagnostyczne, ważne dla poprawnej identyfikacji danej rośliny. Szczegóły takie mogą ułatwić odróżnienie rośliny leczniczej od nieleczniczej bądź trującej. Linneusz w jednym ze swych najważniejszych dzieł, Philosophia botanica, zawarł podstawy nowoczesnej botaniki i sformułował jej metodologię. Dzieło opatrzył w motto: Herbarium praestat omni icone, necessarium omni botanico - Zielnik przewyższa każdą ilustrację. Niezbędny każdemu botanikowi. Jak daleko sięgnęła myśl Linneusza, niech nam unaoczni przykład brzozy, drzewa opisanego naukowo przez samego Linneusza. W 1753 r. temu pospolitemu drzewu o białej korze nadał nazwę łacińską Betula alba L. (brzoza biała) i opisał je następująco: brzoza o liściach jajowatych, ostro zakończonych, piłkowanych; siedlisko występowania w chłodniejszej części Europy. Po niewielu latach, jeszcze u schyłku XVIII w. dostrzeżono, że brzozy różnią się od siebie drobnym szczegółem, uchodzącym uwadze. Jedne okazy mają gałązki pokryte drobniutkimi gruczołkami i przez to są szorstkie w dotyku, inne mają gałązki bez gruczołków, za to przez większą część życia króciutko omszone, podobnie jak liście. Dalsze różnicujące cechy dotyczą budowy owocu oraz siedliska: brzoza o omszonych gałązkach preferuje miejsca wilgotniejsze. Wprawne oko dostrzeże też pewne różnice w pokroju drzew. Na podstawie szczegółów, trwale dziedziczonych przez okazy potomne, zdecydowano się rozdzielić Linneuszowski gatunek Betula alba na dwa odrębne: brzozę brodawkowaną Betula pendula, o gałązkach z brodawkami, i brzozę omszoną Betula pubescens, o pędach pokrytych włoskami. Owe cechy powierzchni pędów brzóz są stałe, choć dotyczą elementów bardzo drobnych. Linneuszowski opis gatunku Betula alba wyglądu pędów nie obejmuje. Dopóki nie docenimy wagi tej drobnej cechy, próżno jej szukać na rysunkach pędów brzóz. Była pomijana przez wielu ówczesnych rysowników jako mało istotna. Istnieje tylko jedna metoda na zarchiwizowanie pełnej złożoności budowy rośliny: jest nią zasuszenie okazu – w tym przypadku gałązki brzozy – do zielnika. Z takim okazem jest związana każda nazwa gatunkowa, jeśli ma być uważana za ważną, legalną. Okaz zielnikowy pozostaje jedynym, obiektywnym i weryfikowalnym źródłem odniesienia w badaniu różnorodności roślin, zaś każdy opis budowy rośliny jest wtórny, subiektywny i przez to niedoskonały. Zajrzyjmy jeszcze do zielnika Linneusza. Okazało się, że pochodzący z połowy XVIII w. zasuszony przez mistrza okaz brzozy, należy do gatunku brzoza omszona.

Zielnik jako conserva
Jeszcze inny aspekt zasuszania roślin ujawnia nam pewne dzieło farmaceutyczne z początków XIX w. To wydany pod znamiennym tytułem A supplement to the pharmacopoeia being a treatise of pharmacology in general (1821) - Suplement do farmakopei [brytyjskiej], będący rozprawą o farmakologii w ogólności, autorstwa S. F. Graya. Przywołuje on zielnik w rozdziale poświęconym konserwom. Conserva to łacińska nazwa jednej z wielu postaci leku naturalnego, wytwarzanych w dawnej aptece. Opis wykonania konserw znajdziemy w źródłach z XVIII i XIX w. W ścisłym znaczeniu, conservae to preparaty sporządzane przez roztarcie świeżego surowca roślinnego w moździerzu i zmieszanie go z drobnym cukrem. Składniki ucierano na jednolitą masę i przechowywano w szczelnych naczyniach albo przyrządzano konserwy ex tempore. Obecność cukru zapewnia powstanie soku (wysącza się on z surowca dzięki osmozie), dlatego konserwy były zastępczymi preparatami w stosunku do soków roślinnych. Wysokie stężenie cukru zapobiega także rozwojowi bakterii i grzybów, zapewnia ochronę przed psuciem się. Conserva zbliża się więc do współczesnego rozumienia słowa konserwować. Jedną z popularniejszych konserw tego rodzaju była conserva rosarum - ze świeżych płatków róż i cukru. Konserwy z owoców mięsistych przyrządzano inaczej: ze sparzonych owoców oddzielano miąższ (przecierając na sitach), mieszano z cukrem i całość ogrzewano aż do stopienia cukru. Rzadko używano owoców rozgotowanych do miękkości (np. śliwek). Takie przetwory z owoców mają odrębną nazwę confectio (konfekt) i nie różnią się wiele od ich przetwarzania dla celów spożywczych. W szerszym znaczeniu conservae to wszelkie surowce lecznicze i spożywcze, zakonserwowane różnymi sposobami, a znano wiele takich zabiegów. Ochrona przed psuciem się (gnicie, fermentacja), wietrzeniem lub niepożądanym wysychaniem jest w dzisiejszej farmacji określana ogólnie mianem stabilizacji surowca lub preparatu leczniczego. Sporządzano więc, także poza apteką, conservae: suszone, wędzone, solone, zacukrzone (suchym cukrem), zalane olejem, syropem cukrowym, miodem, zatopione w stałym tłuszczu zwierzęcym, zalane woskiem pszczelim, peklowane, zaprawiane przez gotowanie (później nazwane pasteryzacją), kandyzowane, zalewane octem (piklowanie w occie), spirytusem lub brandy. Wszystkie tak zabezpieczone surowce naturalne zalecano przechowywać w szczelnie zamkniętych słojach i butelkach.

Najłatwiejszym sposobem stabilizowania surowców naturalnych pozostaje do dziś ich wysuszenie, czyli pozbawienie wody, jak to powszechnie czynimy z ziołami, np. kwiatami czy korzeniami.

Ciekawe, że w grupie konserw Gray wymienił także całe okazy roślin, suszone do zielnika. Przywołanie zielnika w dziele farmaceutycznym oraz szczegółowy opis metodyki zielnikowania roślin świadczy, że zielnik był w 1 połowie XIX w. uznaną pomocą, narzędziem porównawczym w aptece lub zielarni, przydatnym do potwierdzania przynależności gatunkowej zebranych czy zakupionych roślin leczniczych. W wielotomowym niemieckim dziele Schule der Pharmazie - Szkoła farmacji (Berlin 1905-14) Thomsa i Gilga, opis wykonania zielnika roślin naczyniowych rozpoczyna część poświęconą botanice farmaceutycznej. Mamy więc pewność, że już sto lat temu wykonywanie zielników roślin leczniczych było elementarnym składnikiem studiów farmaceutycznych. Jest tak do dziś. Patrząc na zasuszoną roślinę, umieszczoną na karcie zielnikowej, nietrudno dojść do wniosku, że nie jest to kompletny sposób udokumentowania cech surowca leczniczego (bądź surowców), jakich ta roślina dostarcza. Nie ujrzymy bowiem w zielniku żywicy sosnowej, gumy czereśniowej (przypominającej bursztyn wydzieliny z pnia wiśni i czereśni), kauczuku, gumy arabskiej ani nawet zbyt wielu leczniczych owoców czy nasion. Większość okazów zielnikowych zawiera bowiem rośliny kwitnące, nie owocujące. Wielokrotnie bywało tak, że najpierw poznawano surowiec leczniczy (gumę, balsam czy żywicę roślinną, korę, owoce bądź nasiona), a dopiero później udawało się ustalić roślinę macierzystą. Rośliny egzotyczne, zamorskie, nie były bowiem przywożone przez handlarzy w całości, na rynek europejski docierały tylko konkretne surowce. Rozpoznanie tożsamości rośliny macierzystej na podstawie cech surowca leczniczego, na przykład samej kory, jest zwykle niemożliwe, jednak nie przeszkadza to wcale nazywaniu i badaniu poszczególnych sortów egzotycznych surowców leczniczych. Na tym gruncie, nie później niż w początkach XIX w., zaczęła się rozwijać nauka o ich badaniu i zaczęły powstawały kolekcje niebędące kolekcjami zielnikowymi, lecz kolekcjami samych surowców leczniczych. Publikowane farmakopee i pomocnicze książki na temat roślin leczniczych zaczynają zawierać coraz bardziej dokładne opisy wyglądu roślin i surowców leczniczych. Stopniowo doskonali się język opisu naukowego oraz sama ilustracja, zawierająca teraz dokładnie rozrysowane detale budowy morfologicznej i anatomicznej (tkankowej) poszczególnych organów roślinnych.

Materia medica
to łaciński termin, określający ogół surowców leczniczych, jak i samą wiedzę na ich temat. Dziedzina ta bujnie rozwinęła się w XIX w. Była w owym czasie wiedzą tak szeroką, że umożliwiała uzyskanie stopnia profesorskiego. To właśnie wówczas zbadano i wypróbowano w terapii najwięcej roślin leczniczych, ze wszystkich zakątków świata. Surowce lecznicze, zebrane w zachowanych do dziś zabytkowych kolekcjach, mogą liczyć tysiące próbek. Próbkami są te organy roślinne, które stanowią jej surowiec leczniczy, a więc towar, który trafiał do aptecznej receptury: owoce, nasiona, płatki kwiatów, kora, wysuszona żywica. W zielniku Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew (dzielnica Londynu) zgromadzono około 900 próbek samej tylko kory chinowej. Kolekcjom towarzyszy zawsze zielnik porównawczy, gromadzący możliwie całe rośliny użytkowe, w tym lecznicze. Dział taki nazywa się zwykle sekcją roślin użytkowych (ang. economical plants collection). Potwierdzaniem tożsamości surowca leczniczego, wykrywaniem fałszerstw, domieszek, także oceną jego jakości i przydatności do sporządzania leków, zajmował się dawniej farmaceuta. W tym celu musiał się zaopatrywać w surowiec i wykonywać podstawowe analizy jakościowe. Do cech surowca leczniczego, podlegających ocenie, należą: cechy organoleptyczne (smak, zapach), fizyczne (np. budowa morfologiczna, kruchość, spoistość), anatomiczne, czyli budowa tkankowa (analizowana pod mikroskopem optycznym, który dawniej był na wyposażeniu każdej apteki), pewne cechy diagnostyczne ujawniane za pomocą odczynników chemicznych oraz zmiany surowca pod wpływem ogrzewania, rozpuszczania w różnych cieczach, przy różnorodnych warunkach itp. Tak rozległa wiedza o surowcach leczniczych wyodrębniła się najpierw jako osobna praktyczna dziedzina zwana towaroznawstwem zielarskim (niem. pharmazeutische Waarenkunde). Z czasem, wzbogacona wiedzą o strukturze chemicznej poszczególnych substancji czynnych, dała początki współczesnej farmakognozji. Apteczne i uniwersyteckie kolekcje porównawcze materia medica rozwijały się początkowo równolegle z zielnikami roślin leczniczych. Dziś jednak ich już prawie nie mamy, podobnie brak zabytkowych aptek ze starym wyposażeniem. Łatwiej zachować nawet dawne naczynia apteczne niż ich nietrwałą, psującą się i starzejącą zawartość. Podczas przechowywania w aptece, większość ziół i wiele innych surowców roślinnych stosunkowo prędko traci swoje właściwości lecznicze (wskutek wietrzenia bądź rozkładu substancji czynnych). Zwykle więc po roku przechowywania zioła palono. Otrzymany popiół można było jeszcze wykorzystać, wypłukując zeń sodę (stosowano ją jako środek czyszczący do mycia stołów i utensyliów recepturowych). Podstawowym powodem zarzucenia dawnej wiedzy i samych kolekcji porównawczych jest jednak odejście od przygotowania leku naturalnego w aptece, czyli znaczne ograniczenie receptury. XIX-wieczne farmakopee zawierały nieraz wieleset gatunków roślin, dostarczających surowców leczniczych do receptury. Załóżmy, że w użyciu codziennym była połowa, patrz np. Pharmacopoea universalis z lat 1829-30. Obecnie w Farmakopei Polskiej uzbiera się może sto gatunków leczniczych, a i tak farmaceuta w recepturze wykorzysta surowce najwyżej z kilku. Nie wynika to z negowania roli i wartości terapeutycznej poszczególnych roślin, lecz raczej z przejęcia zakresu działania dawnej aptecznej receptury przez firmy zajmujące się produkcją wysoko przetworzonych leków roślinnych na skalę przemysłową.

dr farm. Jacek Drobnik

Dr farm. Jacek Drobnik jest pracownikiem naukowym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach - Katedry Botaniki Farmaceutycznej i Zielarstwa. Zajmuje się historią leku naturalnego, szczególnie roślinnego, oraz wykorzystaniem roślin leczniczych w farmacji XVII-XIX w., także występowaniem roślin naczyniowych, oceną i ochroną ich zasobów, historią badań botanicznych. Jest autorem książki Zielnik i zielnikoznawstwo (PWN, Wwa 2007), która jest kompendium wiedzy na temat historii i znaczenia zbiorów zielnikowych - dla nauki, dydaktyki i botaniki. Absolwent (1999) Uniwersytetu Śląskiego - Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska, tu obronił doktorat (2004) z botaniki farmaceutycznej.


Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Ruszczyk kolczast...
Reumatoidalne zap...
Selen - pierwiast...
Lucerna - niedoce...
Nadciśnienie tę...
Propolis, mleczko...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Wąkrota azjatyck...
Polifenole rośli...
Kora dębu i dęb...
Forum Naukowe W G...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Zioła dla niemow...
Rumianek
Reklama
IWLF Labofarm Centrum Fitoterapii Panacea na poczcie
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2019 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.