Home Szukaj Regulamin Kontakt
Menu główne
Strona główna
Prenumerata
Regulamin
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Suplementy diety
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 2
Artykuły > Podróże > Japońskie peregrynacje

Panacea Nr 3 (24), lipiec - wrzesień 2008 strony: 30-31

Japońskie peregrynacje

Kultura Japonii jest dla nas ciągle tak obca, a kraj tak odległy, że każdy mój wyjazd tam traktuję jak wielką przygodę. Kontakty polskich naukowców z Japończykami umożliwia współpraca Polskiej Akademii Nauk i Japan Society for the Promotion of Science. Dzięki niej już od ponad dziesięciu lat prowadzę badania skupione na metodach terapeutycznych i surowcach tradycyjnej japońskiej medycyny.
Jesienią zeszego roku miałam wyjątkową okazję uczestniczenia w otwarciu wystawy eksponatów ze skarbca cesarskiego Shosoin w Narze. Skarbiec ten uznawany jest za jedno z pierwszych na Ziemi miejsc, którym przysługuje miano muzeum. Gdy każdego roku jesienią otwierana jest wystawa pokazująca kolejny fragment jego zasobów, cała Japonia tym żyje. To była już 59 prezentacja. Tym razem znalazł się tam tylko jeden eksponat ze zbioru leków – sznur z krążkami wosku pszczelego, z konopnym workiem zabezpieczającym je (112 x 70,5 cm). Waga prezentowanego wosku, w kształcie dysków, wynosi około 3 kg, średnica od 7,4 do 13,4 cm. Powierzchnia prezentowanych krążków nosi ślady odbicia materii, w którą wosk był zawinięty podczas formowania, a barwa z jasnobrązowej wpada w odcienie czerwieni. Wosk wykorzystywano przede wszystkim w celach leczniczych, na biegunkę. Poza tym do robienia odlewów, polerowania i barwienia. Bardzo ciekawe jest „opakowanie” tego farmaceutycznego surowca, bo została na nim spisana waga, po urzędowym zważeniu. Było to 50 kin, czyli około 34 kg. Odnalezione w Shoso- in worki do przechowywania wosku posiadają napisy stwierdzające, że są częścią daniny od mieszkańców Takerube no Miaro (dzisiaj prefektura Baraki) z roku 753.
Ekspertem i badaczem surowców leczniczych z Shoso-in jest dr n. farm. Kaisuke Yoneda z Osaka University. Prowadzone przez niego prace dotyczą m.in. odkrycia źródła pochodzenia substancji przechowywanych od kilkuset lat w skarbcu. Jest to możliwe, ponieważ zabytki te były przez cały czas chronione przed niszczącym wpływem środowiska, nie zmieniały swojego miejsca, otoczone były opieką i dzięki temu zachowały się w bardzo dobrym stanie. Według prof. Yonedy, większość eksponatów pochodzi spoza wysp japońskich. Były sprowadzane z różnych, niekiedy odległych zakątków świata – Chin, Indii, Afganistanu czy Persji. Niektóre z przedmiotów posiadają cechy typowe dla kultury tureckiej, scytyjskiej, nawet greckiej, co sugeruje ich europejskie pochodzenie. Leki roślinne, zwierzęce i mineralne, obecne wśród innych skarbów, zostały spisane na papierowym zwoju zatytułowanym Shuju-yakucho (Memorandum leków). W ciągu pierwszych stu lat część z nich została zużyta do leczenia chorych, potem były chronione przez dwór cesarski, a dostęp uczonych do Shoso-in został umożliwiony dopiero po II wojnie światowej.
Niedaleko najbardziej znanych świątyń i miejsca, gdzie istniały przed wiekami pałace najstarszej stolicy Japonii, mieści się siedziba fabryki leku Sankougan. Od wielu pokoleń należy ona do rodziny Komeda, która dba o zachowanie tradycyjnych metod produkcji leku, stosowanego w chorobach układu pokarmowego, przede wszystkim w zaburzeniach trawienia i braku łaknienia. W jego skład wchodzą cztery gatunki roślin leczniczych: Swertia Japonica Makino, Cinnamomum Cassia Blume, Phellodendoron Amurense Ruprecht (Phellodendoron Chinense Schneider) oraz Glycyrrhiza Uralensis Fischer. Dzięki Jun Asami, dyrektorowi muzeum tej firmy, poznałam dokładny proces przetwarzania surowców i produkcji sankouganu, ten sam od 160 lat. Oczywiście, dzisiaj laboratorium spełnia wszelkie najnowsze wymagania dobrej praktyki wytwarzania (GMP). Surowce naturalne, należące do starej chińskiej medycyny KAMPO („chińska metoda”, tradycyjna medycyna chińska, która dotarła do Japonii w VI w., por. I. Arabas, S. Asada, M. Kashimoto, Domowa apteczka w tradycji japońskiej, PANACEA, nr 3(16)/2006) nie były i nie są jedyną metodą dbania o zdrowie w Japonii. Doceniane są wszelkie tradycyjne sposoby, poprawiające samopoczucie. Do takich metod należy przede wszystkim korzystanie z onsen – gorących źródeł. Japończycy uważają, że kąpiel w gorących źródłach koi wszelkie dolegliwości poza nieszczęśliwą miłością… Hydroterapia w Europie również była znana od dawna, ale w przeciwieństwie do nas, w Japonii nie zastanawiano się nad składem chemicznym wód. Japończycy wierzą, że kąpiele w gorących źródłach mają przede wszystkim działanie uodparniające organizm oraz antystresowe. Pełen relaks zapewnia atrakcyjne położenie źródła. Cenione są kąpiele w grotach, w pobliżu wodospadów, w otoczeniu naturalnych skał lub bujnej roślinności. Na północy Japonii woda często doprowadzana jest do basenów w specjalnie przystosowanych budynkach, ale i tam dba się, by pensjonariusze czuli się jak w tradycyjnych, naturalnych miejscach. Zbiorniki z wodą są wyłożone kamieniami, a przez olbrzymie szyby można podziwiać japońskie ogrody lub piękne krajobrazy. Towarzystwo gejsz można również zaliczyć do sposobów mogących zapewnić dobry nastrój i poprawę samopoczucia. Gejsze należą do świata praktycznie dla nas niedostępnego. Dzięki mojemu opiekunowi naukowemu, prof. Shojiemu Asadzie z Konan Women’s University w Kobe, nawet drzwi ochaya (tradycyjne herbaciarnie, w których maiko i geiko przyjmują gości) stały dla mnie otworem. Wizyta w należących do geiko (gejsza z Kioto) herbaciarniach to nie przedstawienie dla turystów. Tam czas został zatrzymany przez Japończyków, zakochanych w swojej tradycji. Przyjemność przeniesienia się do innej rzeczywistości jest jednak bardzo kosztowna, niedostępna nawet dla japońskiej klasy średniej. W ochaya miałam okazję posłuchać, jak geiko grają na shamisenie (3-strunowy instrument muzyczny przypominający banjo) i koto (3-strunowy instrument muzyczny o wydłużonym kształcie, rodzaj cytry), a maiko pięknie tańczą z wachlarzami, wyglądają jak barwne motyle. Jedynym obowiązkiem pięknie wyglądających artystek jest dotrzymywanie towarzystwa i dbanie o dobry nastrój osób, z którymi przebywają. Mają również swój teatr i jak przed wiekami konkurują między sobą w dziedzinach artystycznych. Potrafią przygotować ceremonię parzenia herbaty, która jest kolejną metodą walki ze stresem. Ceremonii towarzyszą surowe reguły i etykieta ustalona w XVI w. W tradycyjnych domach można spotkać nawet przygotowane specjalne pomieszczenie do parzenia herbaty. W podłodze pokrytej tatami, delikatnie tkanymi matami ze słomy ryżowej, znajduje się wgłębienie, które staje się małym paleniskiem, zapewniającym utrzymanie w żeliwnym naczyniu wrzątku, którym zalewa się zielony proszek. Dekoracje w pomieszczeniu są oszczędne, nie powinny odwracać uwagi i zakłócać skupienia koniecznego podczas ceremonii. Herbatę przygotowuje się przy pomocy bambusowego pędzla, w glinianej lub porcelanowej miseczce, której wzór dobierany jest w zależności od pory roku. Oczywiście, wszystko odbywa się na podłodze, a wystudiowane ruchy mistrza ceremonii są te same od wieków. Uczestnicząc w takich ceremoniach, odrywałam się zupełnie od codziennych problemów. Czas przestawał się liczyć i sam moment picia naparu stawał się dla mnie bardzo ważną czynnością. Byłam zaskoczona reakcją organizmu na zieloną herbatę. Mogłam później intensywnie pracować, zupełnie nie czując zmęczenia. Wszystkie opisane metody służą zachowaniu zdrowia – zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Japończycy na co dzień wyglądają na pogodnych i bardzo spokojnych, a ich średnia długość życia jest najwyższa na świecie. Być może właśnie tradycyjne, relaksujące metody terapeutyczne, są receptą na długowieczność i pogodę ducha.

doc. dr hab. Iwona Arabas

Doc. dr hab. Iwona Arabas jest kierownikiem Muzeum Farmacji im. mgr Antoniny Leśniewskiej Oddział Muzeum Historycznego m.st. Warszawy oraz pracownikiem naukowym Instytutu Historii Nauki PAN.


Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Ruszczyk kolczast...
Reumatoidalne zap...
Selen - pierwiast...
Lucerna - niedoce...
Nadciśnienie tę...
Propolis, mleczko...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Wąkrota azjatyck...
Kora dębu i dęb...
Polifenole rośli...
Forum Naukowe W G...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Zioła dla niemow...
Rumianek
Reklama
IWLF Labofarm Centrum Fitoterapii Panacea na poczcie
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2019 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.