Home Szukaj Regulamin Kontakt
Menu główne
Strona główna
Prenumerata
Regulamin
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Suplementy diety
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 4
Artykuły > Natura i sztuka > Zakątek dzikiego bzu

Panacea Nr 3 (16), lipiec - wrzesień 2006 strona: 35

Zakątek dzikiego bzu

Pielęgnowanie tradycji to szczególnego rodzaju umiłowanie tego, co było. Na tym fundamencie buduje się umysłową kondycję całego społeczeństwa. Bez wiedzy minionych epok, bez nieustannego pytania o źródło, bylibyśmy jak usychająca roślina bez korzenia.
To przesłanie, wzywające do pamięci o tradycji, do dbania o nią, do gorliwości w jej pielęgnowaniu, odnalazłem w obrazie Jana Stanisławskiego (*1860 †1907), malarza Młodej Polski, wybitnego profesora krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych na przełomie XIX/XX w. Obrazy Stanisławskiego to malutkie (co do rozmiaru płótna) arcydzieła malarstwa polskiego. Niczym kadry filmu opowiadają o zachwycie artysty nad pejzażem, nad roślinnością. Często pojawiają się w nich topole (Topole nad wodą 1900), bzy (Dziki bez 1885) czy bodiaki, jak zwyczajowo w Krakowskiem nazywano osty (Bodiaki 1897). Te opowieści zaskakują swą trafnością kolorystyczną, adekwatnością co do barw natury. Impresjonistyczne podejście ewoluuje ku ekspresyjnej formie osobistego wyrazu artysty. Jan Stanisławski nie jest detalistą w odtwarzaniu szczegółów. Widać w tej twórczości przede wszystkim pragnienie uchwycenia tej pierwotnej, zmysłowej formy, z jaką pejzaż oddziałuje na człowieka. Każdy skrawek otaczającego nas świata posiada swoisty, odrębny ładunek emocjonalny. Te emocje, wyrażone w malarstwie Stanisławskiego, wprowadzają widza w szczególną atmosferę, budowaną przez zestawienia wyszukanych kolorów (tonów ogólnych), z szybką decyzją na małe, jaskrawe plamy. One zawsze coś oznaczają – na przykład domy, kapliczki, kwitnące rośliny, które wyłaniają się z otaczających mas koloru, budującego wspaniałą harmonię naturalnego światła i atmosfery dnia.
W roku 1885 artysta maluje Dziki bez. Tytułowa roślina wkomponowana jest w narożnik starego domu, umieszczonego w typowym polskim krajobrazie wiejskim. Artysta świadomie wybiera dziki bez (Sambucus nigra) na głównego bohatera swojego obrazu, w którym pejzaż z wiatrakiem na horyzoncie i obdrapany mur istnieją tylko jako tło, tzw. tylny plan.
Dlaczego krzew dzikiego bzu? Odpowiedzi należy szukać w folklorze, którym cała polska inteligencja przełomu wieków była tak bardzo zafascynowana, w ludowych obyczajach i w wiedzy leczniczej, przekazywanej od pokoleń. W XIX w. ludzie radzili sobie w sprawach zdrowotnych przede wszystkim poprzez samoleczenie, korzystając z wiedzy przodków. Czy ten stary fragment domu w obrazie Stanisławskiego nie powinniśmy odczytywać jako swoistą alegorię? Jako dom tej wiedzy, tradycji, przeszłości i pamięci?! W zacnym ludowym dbaniu o zdrowie dziki bez był nazywany „kompletną apteczką” - ze względu na swe wszechstronne właściwości terapeutyczne i profilaktyczne. W XVII w. był podstawowym lekiem wykrztuśnym na kaszel. W XVIII w. woda z kwiatów dzikiego bzu była cenionym środkiem wybielającym skórę. Bez dziki nazywany jest bzem lekarskim lub czarnym (od łacińskiego nigra w nazwie). Każda część rośliny jest wykorzystywana leczniczo: kwiaty, liście, kora czy dojrzałe jagody zbierane jesienią, z których w czasach, gdy nie importowano jeszcze owoców w okresie zimowym, sporządzano wina i syropy, stosując je zapobiegawczo przeciw zimowym przeziębieniom.
W bogatej symbolice bzu jest gorliwość i pilność. To pomaga zrozumieć zamierzoną celowość dzieła Stanisławskiego! Musimy być gorliwi i pilni w odczytywaniu przeszłości, w zrozumieniu minionych czasów. One są pokarmem dla ducha. Jak nalewka z owoców bzu, wzmacniają nas na dni jeszcze nie znane. Świadomi wiedzy, jaką posiadali nasi przodkowie, budujemy naszą tożsamość, wiedzę o nas samych. To wszystko przekazuje nam zwykły krzak dzikiego bzu, wyrastający z fundamentu starej budowli. Budowli naszych dziadów i pradziadów.

Tymoteusz Andrearczyk

Autor jest magistrem filozofii (Instytut Filozofii UAM w Poznaniu 2003) i sztuki (Wydział Malarstwa i Grafiki ASP Gdańsk 2005).



Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Ruszczyk kolczast...
Reumatoidalne zap...
Selen - pierwiast...
Lucerna - niedoce...
Nadciśnienie tę...
Propolis, mleczko...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Wąkrota azjatyck...
Kora dębu i dęb...
Polifenole rośli...
Forum Naukowe W G...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Zioła dla niemow...
Rumianek
Reklama
IWLF Labofarm Centrum Fitoterapii Panacea na poczcie
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2019 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.