Home Szukaj Regulamin Kontakt
Menu główne
Strona główna
Prenumerata
Regulamin
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 4
Artykuły > Rośliny niebezpieczne > Trujące rośliny dawniej i dziś

Panacea Nr 2 (15), kwiecień - czerwiec 2006 strony: 30-31

Trujące rośliny dawniej i dziś

Wielki Paracelsus, prekursor toksykologii, głosił znamienną maksymę: „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną - jedynie dawka decyduje o tym”.

Pokrzyk wilcza jagoda Człowiek penetrował od zarania swe życiowe otoczenie, poznawał rośliny i ich zastosowania lecznicze. Człowiek poszukiwał też jednak dla różnych celów roślin trujących, odurzających, halucynogennych.

Rośliny trujące
to takie, które zawierają lub wytwarzają w naturalnych warunkach substancje - chemiczne, biologicznie aktywne, toksyczne - w ilościach wystarczających do wywołania szkodliwych objawów u ludzi lub zwierząt.
Już prehistoryczne plemiona rozpoznawały rośliny trujące, potrafiły też znaleźć odpowiednie rośliny do zatruwania strzał i dzid. Broń ta służyła do obrony przed dzikimi zwierzętami, agresywnymi sąsiadami lub do polowań. W Afryce tropikalnej truciznami strzałowymi były głównie porażające czynność serca glikozydy nasercowe z nasion skrętnika Strophanthus, kory Acocanthera ouabaio, soku mlecznego Adenium multiflorum i cebul Urginea maritima. Na wyspach Borneo, Celebes i Jawa używano soku mlecznego z Antiaris toxicaria. Buszmeni z Afryki Południowej stosowali do zatruwania strzał mieszaninę soku z wilczomlecza Euphorbia, jadu żmij i soku z cebul Haemanthus toxicatius, który powodował po zranieniu śmierć przez uduszenie. W Ameryce Południowej, w dorzeczu Amazonki i Orinoko, tubylcy stosowali kurarę – gęsty wyciąg z korzeni kilku roślin, m.in. Strychnos i Chondodendron tomentosum, powodujący śmierć przez uduszenie. Zatrute strzały i dzidy były stosowane jeszcze w połowie XX w.!

Cykuta Sokratesa
Najstarsze zapisy o roślinach leczniczych wymieniają też szereg roślin trujących. Są to teksty sanskryckie, tzw. Wedy, gliniane tablice sumeryjskie i babilońskie oraz papirusy staroegipskie. W starożytnym Egipcie i Grecji osobom skazanym na śmierć podawano trujące wyciągi roślinne. Tak zginął słynny filozof Sokrates (469-399 p. Chr.), nauczyciel Platona, któremu podano w więzieniu napój z szaleju jadowitego Cicuta virosa. W Delfach kapłanka Pytia, siedząc w świątyni na trójnogu ustawionym nad szczeliną, w której spalano toksyczne, odurzające rośliny, wypowiadała w stanie ekstazy słowa przepowiedni. Zapisywali je kapłani.

Ordalia
Znane były już w starożytności, rozpowszechniane później we wczesnym średniowieczu, tzw. sądy boże, czyli ordalia. Był to swego rodzaju „środek dowodowy”, który miał wykazać niewinność lub winę pozwanego. Stosowanie ordaliów opierało się na przekonaniu, że Bóg chroni prawdziwie niewinnego. Stosowano więc próby wody gorącej (poparzenie stawało się dowodem winy) czy gorącego żelaza. Kościół katolicki uznał je w końcu za barbarzyństwo i w roku 1215 zabronił ich stosowania. Szczególną formą ordaliów było podanie oskarżonemu w procesie sądowym o przestępstwo trujących roślin. Jeśli przeżył, był niewinny...

Niebezpieczna alona
Zdarzały się też zatrucia przypadkowe, pojedyncze lub zbiorowe. Historyk grecki Ksenofont (430-355 p. Chr.) opisał w dziele Anabásis odwrót po bitwie pod Kunaksą wojsk greckich z głębi Azji ku morzu i masowe zatrucie żołnierzy po spożyciu miodu pochodzącego z kwiatów różanecznika Rhododendron luteum (syn. Azalea pontica). Masowe zatrucie nastąpiło również w roku 53 p. Chr., gdy Marcus Krassus, rzymski namiestnik Syrii, został rozgromiony w wyprawie przeciwko Partom, i zginął pod Carrhae. Wycofujący się żołnierze trafili na rośliny o właściwościach odurzających i wielu z nich zginęło po ich spożyciu. Toksykolodzy ustalili, na podstawie opisanych objawów u zatrutych, że mogły to być owoce pokrzyku wilczej jagody Atropa belladonna lub nasiona czy ziele bielunia dziędzierzawy Datura stramonium, zawierające silnie toksyczne alkaloidy - atropinę i skopolaminę. Opisywane wielokrotnie niezwykłe zatrucie cesarza niemieckiego Ottona II (955-983) nastąpiło po nieopatrznym przyjęciu jednorazowo dawki 15 g suchego wyciągu aloesowego (zwanego aloną), dla zwalczenia uporczywego zaparcia. Wywołało to gwałtowną biegunkę i śmierć. Obecnie zalecana dawka alony wynosi 0,1-0,2 g.

Trucicielka Kanidia
Szalej jadowity Rośliny działające silnie trująco były też wykorzystywane do podstępnego trucia osób niebezpiecznych, znienawidzonych, pretendentów do władzy, majątku lub sławy, oponentów politycznych. Attalos III Filometor (163-133 p. Chr.), król Pergamonu, uprawiał w swoim ogrodzie bielunia Datura, lulka Hyoscyamus, wilczą jagodę Atropa, ciemiężycę Veratrum, tojad Aconitum i szalej jadowity Cicuta virosa. Sporządzał z nich mieszanki, które wysyłał oponentom do spożycia...
Egipska królowa Kleopatra VII zwana Wielką (69-30 p. Chr.), odznaczająca się olśniewającą urodą i uwodzicielskim temperamentem, była również mistrzynią w preparowaniu trujących kompozycji. Wiedzę o truciznach czerpała z prastarych przekazów, znanych niektórym kapłanom i osobom wtajemniczonym. Jedną z wtajemniczonych była trucicielka Kanidia (imię nacechowane stylistycznie, od canis - suka), którą wspomina m.in. Horacjusz (65-8 p. Chr.) w dziele Epodon Liber (III).

Antidotum Mitrydatesa
Podstępne trucie przeciwników stało się tak powszechną praktyką, że Mitrydates VI Eupator (132-63 p. Chr.) król Pontu, z obawy o własne życie sporządził antidotum złożone z 54 naturalnych składników, wypróbował jego skuteczność na niewolnikach i na sobie. Był to tzw. teriak (po polsku driakiew), który wzbogacono do 89 składników i jako uniwersalną odtrutkę stosowano do początku XIX w. pod nazwą Electuarium Mytridatis.

Nic nie jest trucizną...
U progu odrodzenia pojawiła się postać lekarza, przyrodnika i alchemika Paracelsusa (1493-1541). Stał się on jednym z prekursorów nowożytnej medycyny. Głosił maksymę: „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną – jedynie dawka decyduje o tym”. Kierując się tą maksymą, wielu wybitnych lekarzy tamtych czasów włączało coraz śmielej rośliny, uznane dotychczas za trujące, do zestawu środków leczniczych i opisywało w swych dziełach ich korzystne działanie. Wybitny lekarz Samuel Hahnemann (1755-1843), autor nowatorskiego dzieła Organon der Heilkunde, odkrył, że roślina, która u człowieka wywołuje objawy analogiczne do objawów określonej choroby, jest odpowiednia do leczenia tej choroby, jeżeli zostanie podana w odpowiednim rozcieńczeniu. Obecnie homeopatia dysponuje różnymi postaciami leków z około 2000 roślin uznanych uprzednio za toksyczne.

Morfina
Równocześnie z odkryciem Hahnemana, rozpoczęto u progu XIX w. izolowanie z roślin różnych związków o silnym działaniu biologicznym. Pierwszą taką znana substancją była morfina, otrzymana w roku 1804 przez niemieckiego aptekarza Friedricha Sertürnera (1783-1841). Był to pierwszy wyodrębniony alkaloid opium, znajdującego się w soku mlecznym niedojrzałych makówek maku lekarskiego (Papaver somniferum). Morfina odznacza się silnym działaniem przeciwbólowym oraz narkotycznym. Znalazła zastosowanie jako środek znoszący ból podczas zabiegów chirurgicznych, a w czasie pierwszej wojny światowej była jedynym lekiem przeciwbólowym, stosowanym u rannych żołnierzy po obu stronach frontu. Drugim ważnym leczniczo alkaloidem była

Emetyna
Bieluń dziędzierzawy - otrzymana w 1817 r. przez francuskiego farmaceutę Pierre Pelletiera (1788-1842) i francuskiego patologa Francoisa Magende (1783-1855) z korzeni wymiotnicy prawdziwej Cephaelis ipecacuanha. Związek ten odznacza się działaniem wykrztuśnym i wymiotnym, gdy jest podawany doustnie, natomiast w postaci iniekcji służy do zwalczania zakażenia chorobotwórczym pierwotniakiem Entamoeba histolitica. Pasożyt ten wywołuje u ludzi zamieszkujących kraje o klimacie tropikalnym krwawą biegunkę kończącą się zgonem. Trzecim alkaloidem ratującym życie była

Chinina
- otrzymana w 1820 r. przez Pelletiera i francuskiego farmaceutę Josepha Caventou z kory chinowca Cinchona. Alkaloid ten zabija bezpłodne postaci zarazków malarii (schizonty), roznoszone przez komary Anftophefes. Malaria była klęską dla ludzi zamieszkujących tereny podmokłe i bagniste w klimacie gorącym. Słynny szkocki podróżnik, misjonarz i lekarz David Livingstone (1813-1873), eksplorujący nieznane tereny w Afryce południowej, zapadł na malarię, gdy poszukiwał źródeł Nilu. Życie ocaliła mu ekspedycja ratunkowa Johna Rowlandsa, czyli sir Henry Stanleya (1841-1904), podróżnika i reportera „New York Herald”, która dotarła doń w roku 1871 i dostarczyła chininę. Zarówno emetyna, jak i chinina uratowały od śmierci miliony afrykańskich tubylców. Stały się też modelami do syntezy związków pokrewnych.
Oprócz wymienionych alkaloidów wykryto wiele innych związków o znaczeniu leczniczym. Dla przykładu podaję kilka najważniejszych, które do dziś przetrwały w lekospisach wielu krajów: atropina, fizostygmina, kokaina, kofeina, pilokarpina, skopolamina. Do dziś wyizolowano z roślin około 100 tysięcy związków, w tym wiele o działaniu toksycznym dla ludzi i zwierząt

Na terenie Polski
występuje około 400 gatunków roślin powodujących w różnym stopniu działanie szkodliwe, prawie 60 z nich ma silne właściwości toksyczne dla człowieka. Statystyki szpitalne podają, że corocznie ulega zatruciu roślinami około 150 osób. Zatruć roślinami stosowanymi w lecznictwie jest mało i kończą się one wyzdrowieniem. Inną sprawą są zatrucia grzybami, szacowane na około 4500 przypadków rocznie, śmiertelność wynosi 3-5%.

doc. dr hab. Aleksander Ożarowski

Piśmiennictwo:
Gessner O. Gift- und Arzneipflanzen von Mitteleuropa. Ed. C. Winter Univ. Verlag Heidelberg, 1974; Henneberg M., Skrzydlewska E. Zatrucia roślinami wyższymi i grzybami. PZWL, Wwa 1984; Muenscher C. Poisonous Plants of the Unites States. Ed. Macmillan Corp., NY 1958; Ożarowski A. Zarys historii lecznictwa empir ycznego. "Wiadomości Zielarskie", nr y 8-10/2002; Tampion J. Dangerous Plants. Ed. Newton Abbot, London 1977; Thorwald J. Dawna medycyna, jej tajemnice i potęga. Wyd. Ossolineum, 1990.



Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Ruszczyk kolczast...
Reumatoidalne zap...
Selen - pierwiast...
Lucerna - niedoce...
Nadciśnienie tę...
Propolis, mleczko...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Polifenole rośli...
Kora dębu i dęb...
Wąkrota azjatyck...
Forum Naukowe W G...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Rumianek
Zioła dla niemow...
Reklama
IWLF Labofarm Centrum Fitoterapii
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2019 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.