Home Rejestracja Szukaj Kontakt

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu swiadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczacych cookies oznacza, że beda one zamieszczane w Państwa urzadzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przegladarki lub urzadzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. X

Menu główne
Strona główna
Logowanie
Księga gości
Rekomenduj nas
Prenumerata
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 5
Artykuły > Felieton > Uroda roślin leczniczych

Panacea Nr 3 (36), lipiec - wrzesień 2011 strony: 24-25

Uroda roślin leczniczych
Wystawa fotografii w Muzeum Rolnictwa im. ks. Jana Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu – czerwiec-lipiec 2011

Jestem inżynierem i zarazem profesorem biotechnologii na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Czasem żartuję, że gdybym miał drugie życie, poświęciłbym je fotografowaniu przyrody… Moje zainteresowania pozazawodowe są bowiem od kilku lat związane z przyrodą i z fotografią. Fotografuję przyrodnicze drobiazgi w dużym lub bardzo dużym zbliżeniu – to, co po angielsku nazywa się close-up photography czy photomacrography. Takie obrazy, powiększone na fotogramach, ujawniają niewidzialne gołym okiem piękno, bogactwo szczegółów i kompozycji barwnych. Szczególne miejsce w moim fotografowaniu zajmują rośliny lecznicze, co wynika z miejsca pracy i zainteresowań naukowych kulturami in vitro roślin leczniczych w bioreaktorach.
Od roku 2007 – namówiony przez Krzysztofa Nowaka, prezesa firmy Kawon – zacząłem swoje zdjęcia pokazywać na wystawach. W roku 2008 miałem wystawę obrazów rosy w Muzeum Ziemi PAN. Wystawie towarzyszył albumik W świecie rosy i rosiczki. Od tego czasu miałem już osiem wystaw i cztery mniejsze, okazjonalne ekspozycje. Prezentowałem fotogramy roślin leczniczych podczas konferencji 25-lecia Ogrodu Roślin Zdatnych Do Zażycia Lekarskiego w Muzeum Rolnictwa im. ks. Jana Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu (26-27 VI 2009) – w połączeniu z wykładem. Obecna wystawa Uroda roślin leczniczych – także w Ciechanowcu – jest już drugą edycją tego tematu. Prezentowane fotogramy są odmienne od ujęć dydaktycznych, podręcznikowych czy spotykanych w opracowaniach albumowych. Jest to moje osobiste widzenie piękna roślin.

Skupiam
się na detalach się na wybranych detalach – kwiatostanach, kwiatach lub ich wnętrzu. Czasami udaje mi się pokazać obrazy, których oko ludzkie nie zauważa. Niezwykle ważne podczas fotografowania jest światło, a raczej jego jakość. Uważam, że w fotografii przyrodniczej nie powinno się wykorzystywać sztucznych źródeł światła. Fotografuję wyłącznie przy zastanym świetle słonecznym. Ono oczywiście nie zawsze jest korzystne. Decyduje pora dnia, stopień zachmurzenia lub zamglenia, optyczna czystość powietrza. Światło powinno być łagodne, ciepłe i miękkie. Ten sam temat da całkowicie odmienne obrazy rano, w południe czy wieczorem. Inaczej w słońcu, inaczej przy pochmurnym niebie, po rosie czy we mgle. Ważny jest kierunek padania promieni słonecznych na roślinę w stosunku do kierunku patrzenia obiektywu aparatu. Często korzystne jest fotografowanie wbrew klasycznym regułom, które mówią na przykład: nie pod światło! Tu wręcz przeciwnie: fotografowanie w kontrze może dać zaskakująco dobry, nieoczekiwany efekt. Należy natomiast unikać przepalenia w jasnych partiach zdjęcia. Lepiej niedoświetlić niż prześwietlić (a najlepiej naświetlić prawidłowo…). Czasami jednak lubię, kiedy temat zdjęcia jest jasną plamą na ciemnym tle. Tło jest bardzo ważne. Może zepsuć zdjęcie albo może wprowadzić do tematu wartość dodaną. Temat, czyli roślina lub jej detal, powinny być dobrze wkomponowane w łagodnie rozmyte tło. Staram się, żeby obraz właściwego tematu był wyekstrahowany z otoczenia, które powinno być neutralne i naturalnie ładne, zharmonizowane z tematem.
No i na koniec sam fotograf… Czy umie sobie z tymi sprawami poradzić? Czy umie wykorzystać możliwości optyki aparatu fotograficznego? Czy poradzi sobie z ułomnościami matrycy współczesnego aparatu cyfrowego? Żeby zdjęcie było dobre, należy spełnić wiele warunków – zależnych i niezależnych od fotografa. Niestety, nie zawsze jest to w pełni możliwe i natychmiast odbija się na jakości zdjęcia. Mam nadzieję, że przynajmniej w wystarczająco wysokim stopniu udało mi się spełnić przytoczone warunki.

Mam mały prywatny raj
– i tu najchętniej fotografuję: dom na wsi, a wokół pola, suche ugory i podmokłe łąki, małe laski, torfowiska, bagienka i wysychające bajorka. Z rzadka porozrzucane ludzkie siedliska i żerujące między nimi sarny. Wychodzisz o świcie i słyszysz rozśpiewane ptaki. W maju śpiewają wiejskie słowiki. O wschodzie słońca słyszysz klangor żurawi dochodzący z pobliskich łąk, a za chwilę para tych pięknych ptaków przelatuje nad podwórkiem. To wszystko w środku Polski (no, prawie…). Wokół mgła, z którą walczą pierwsze promienie słoneczne. A ja wychodzę z aparatem w poszukiwaniu tematów do zdjęć. Czasami nawet przed wschodem słońca. Słońce nieubłaganie wędruje jednak coraz wyżej. Nie ma już rosy, nie ma pięknego, ciepłego światła, a ja nadal trwam wtopiony w łąkę. Do porządku przywołuje mnie dopiero głos żony: – Może przyjdziesz wreszcie na śniadanie? Wrócę wieczorem, kiedy pod lasem już będą kłaść się cienie. Nie wiem, czy nie ważniejsze od zdjęć jest dla mnie właśnie to wtopienie się w przyrodę i jej osobiste przeżywanie. To są chwile, kiedy przyrodę chłonie się oczami, uszami i przez skórę. Aparat fotograficzny staje się tylko pretekstem do tych przeżyć. Rośliny prezentowane na tej wystawie były często fotografowane w takiej właśnie scenerii i w takim nastroju, choć jeszcze częściej po prostu w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi.
Sponsorem wystawy jest firma zielarska Kawon-Hurt Nowak z Krajewic koło Gostynia. Powiększenia wykonano w Laboratorium Fotografii Profesjonalnej Labof w Łodzi.

Zapraszam na stronę http://naturephotocloseup.eu, gdzie prezentuję moją twórczość fotograficzną. Poza roślinami, do głównych tematów moich zdjęć należą owady, pająki i… konie.

dr hab. n. przyr. Aleksander Chmiel,
prof. UM w Łodzi - kierownik Zakładu Biotechnologii Farmaceutycznej


komentarz[0] |

Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Reumatoidalne zap...
Ruszczyk kolczast...
Selen - pierwiast...
Propolis, mleczko...
Nadciśnienie tę...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Lucerna - niedoce...
Polifenole rośli...
Forum Naukowe W G...
Kora dębu i dęb...
Wąkrota azjatyck...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Rumianek
Zioła dla niemow...
Reklama
IWLF Labofarm Labovet
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2018 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.