Home Rejestracja Szukaj Kontakt

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu swiadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczacych cookies oznacza, że beda one zamieszczane w Państwa urzadzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przegladarki lub urzadzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. X

Menu główne
Strona główna
Logowanie
Księga gości
Rekomenduj nas
Prenumerata
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 2
Artykuły > Wspomnienia > Przygoda nie tylko z kurkumina ...

Panacea Nr 1 (14), styczeń - marzec 2006 strony: 32-33

Przygoda nie tylko z kurkumina ...

Otrzymałem jak zwykle świetnie wydany nr 4/2005 PANACEI, a w nim streszczenie publikacji o kurkuminie i możliwości jej stosowania w chorobie Alzheimera. Czytałem z wielkim zainteresowaniem. Lektura wzbudziła we mnie odległe wspomnienia z lat młodości.

W roku 1936, po odbyciu służby wojskowej w Szkole Podchorążych, zostałem przyjęty na Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Wykłady odbywały się na Krakowskim Przedmieściu, a ćwiczenia na ul. Przemysłowej. Polegały one na odkrywaniu obecności kationów w ich mieszaninie, wśród nich między innymi boru. Detekcja tego pierwiastka była trudna i w ówczesnych warunkach możliwa za pomocą papierka „kurkumowego”, nasyconego alkoholowym wyciągiem z kłączy ostryżu długiego Curcuma longa lub ostryżu jawajskiego Curcuma xanthorrhiza. Po wysuszeniu papierek zmieniał barwę z jasnożółtej na czerwono-brązową, a po zwilżeniu amoniakiem na zielonawo-czarną. W następnym roku akademickiem rozpoczęły się wykłady i ćwiczenia z chemii organicznej, prowadzone przez prof. Wiktora Lampe. My, studenci farmacji, mało wówczas wiedzieliśmy o Profesorze. Dopiero po latach dowiedziałem się, że już w 1915 r. był profesorem na Uniwersytecie Jagiellońskim, a od roku 1919 (aż do 1960) na Uniwersytecie Warszawskim. Został powołany na członka Polskiej Akademii Umiejętności (w wolnej Polsce naczelnej polskiej instytucji nauki, reprezentującej naukę polską za granicą, także interesy środowiska naukowego; jako korporacja uczonych o dużym autorytecie naukowym, miała wpływ na formowanie państwowej polityki naukowej - przyp. red.), później na członka PAN. Był też jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa Chemicznego. Głównym kierunkiem zainteresowań naukowych Profesora były naturalne barwniki roślinne.
W 1910 r., wspólnie z Janiną Miłobędzką i Stanisławem Kostaneckim, ustalił budowę kurkuminy – głównego, pomarańczowo-żółtego związku, otrzymywanego z kłączy ostryżu długiego, jako 1,7-bis(4-hydroksy-3-metoksyfenylo)-hepta-1,6-dieno-3,5-dion, czyli diferuloilometan. Następnie Profesor ogłosił dokonanie syntezy kurkuminy, która potwierdziła wiarygodność proponowanej struktury tego związku. Wzór kurkuminy był następujący:
Synteza kurkuminy miała o wiele szerszy wymiar naukowy. Została uznana za ważne wydarzenie w chemii i zapisana na stałe w wielu dziełach encyklopedycznych, zaś prof. Wiktor Lampe wszedł do grona najwybitniejszych chemików swoich czasów. Stało się tak dlatego, że omawiana synteza potwierdziła po raz kolejny, iż

człowiek jest w stanie odtworzyć związki organiczne, które w wielowiekowym procesie ewolucyjnym samoistnie powstają w żywych organizmach, występujących na naszym globie.

W tym miejscu należy przypomnieć postać słynnego niemieckiego chemika Justusa Liebiga (*1803 †1873), który głosił, że w przyrodzie żywej istnieje siła życiowa vis vitalis, warunkująca powstawanie związków organicznych z substancji nieorganicznych. Przez kilka lat pogląd ten był akceptowany, a nawet dominował, aż wreszcie w 1828 r. Friedrich Wöhler na drodze syntezy chemicznej otrzymał po raz pierwszy mocznik – naturalny związek organiczny. Tym odkryciem obalił twierdzenie Liebiga. Dało to asumpt do kilku analogicznych prac i stało się początkiem ery syntetyzowania związków naturalnych – zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego.
Nie było mi pisane składanie egzaminu z chemii organicznej u prof. Lampego, ponieważ w pierwszych dniach maja 1939 r., akurat w wyznaczonym terminie egzaminu, dostałem rozkaz natychmiastowego stawienia się w macierzystym 21 pułku piechoty, stacjonującym w Cytadeli warszawskiej. Porwał mnie wir przygotowań do wojny, wstępnej mobilizacji, ćwiczeń z rezerwistami, własnych szkoleń i egzaminu z dowodzenia kompanią w obecności dowódcy 8 dywizji piechoty, gen. Antoniego Szyllinga, wkrótce mianowanego dowódcą Armii „Kraków” w wojnie obronnej.
Upłynęło pięć wojennych lat. Zostałem zdemobilizowany na początku września 1945 r., by dokończyć studia. Udałem się natychmiast do Łodzi, gdzie organizował się Wydział Farmaceutyczny przy Uniwersytecie Łódzkim. Dziekanem Wydziału był prof. Jan Muszyński z Wilna, który powiedział, że skoro przed wojną nie zdałem egzaminów z trzeciego roku studiów, to muszę ten rok powtórzyć, a zaległy egzamin z chemii organicznej zdać w ciągu dwóch tygodni, dopiero wówczas zostanę przyjęty na Wydział. Egzaminatorem była prof. Alicja Dorabialska, która od 1934 r. była profesorem na Politechnice Lwowskiej, ocalała tam z pogromu i w 1945 r. objęła katedrę fizyko-chemii w nowo utworzonej Politechnice Łódzkiej, gdzie kontynuowała prace z zakresu ciepła promieniowania izotopów, mikrokalorymetrii i przemian alotropowych. Profesor byłą dostojną damą o urzekającej aparycji, osobistym wdzięku i życzliwym spojrzeniu. Opowiedziałem jej o swoich losach wojenno - konspiracyjnych, które spowodowały, że utraciłem nie tylko zdolność szybkiego uczenia się, lecz również zdobyte dawniej wiadomości. Zgodziła się, bym zdawał egzamin w dwu częściach, razem ze studentami Wydziału Chemii. Egzamin złożyłem w terminie, otrzymałem notę dostateczną. Zdawałem sobie sprawę, że moje wiadomości są zaledwie na poziomie przeciętnym. Podzieliłem się moimi wątpliwościami z prof. Dorabialską i zapewniłem ją, że w trakcie moich dalszych studiów zrobię wszystko, by uzupełnić wiadomości z chemii organicznej.
Mijały lata. Ukończyłem studia, uzyskałem tytuła magistra farmacji, potem doktora farmacji, a w 1952 r. nominację na kierownika Katedry Farmakognozji na Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medycznej w Lublinie. Czekała mnie trudna i odpowiedzialna praca, do której przygotowywałem się intensywnie. Tymczasem w dwa tygodnie po rozpoczęciu wykładów otrzymałem od rektora propozycję objęcia również Katedry Farmakologii na Wydziale Lekarskim – z powodu nieoczekiwanego tam wakatu. Byłem wprost przytłoczony, zdawałem sobie sprawę z ogromu pracy, gdyż wykłady miałem rozpocząć natychmiast. Wielką pomocą stało się dla mnie wówczas dzieło prof. V. A. Drilla Pharmacology in Medicine, ofiarowane przez Harvard Medical School, Dept. of Pharmacology w Bostonie. Wykłady z farmakognozji i farmakologii stały się dla mnie świetną szkołą chemii organicznej, zarówno w zakresie związków naturalnych, jak i syntetycznych. Spełniła się obietnica dana prof. Dorabialskiej. To jednak nie wszystko. W roku 1958 otrzymałem nominację na kierownika Zakładu Związków Naturalnych w Instytucie Framaceutycznym w Warszawie, z zadaniem zorganizowania trzech pracowni. Pracownia, którą kierowałem osobiście, zajmowała się opracowaniem metod izolowania glikozydów kardenolidowych z liści naparstnicy wełniastej Digitalis lanata oraz wdrożeniem tych metod do produkcji przemysłowej. Na podstawie naszych dokumentacji technologicznych przemysł krajowy uruchamiał stopniowo produkcję kompleksu lanatozydów A+B+C, lanatozydu C, dezacetylolanatozydu C, digitoksyny oraz alfa-acetylo-digitoksyny, podwyższając corocznie wydajność.
Kontynuacją tematyki kardenolidowej była moja rozprawa habilitacyjna Glikozydy kardenolidowe - nowe aspekty otrzymywania izomerycznych monoacylo-pochodnych digitoksyny, zakończona w 1972 r. Prostowała ona błędy w identyfikacji i rozdzielaniu izomerów alfa- i beta-acetylodigitoksyny, popełnione przez prof. D. Satoh w Japonii oraz prof. H.W. Volgtländera w Niemczech, ponadto podawała łatwy i wydajny sposób izomeryzacji beta-acetylodigitoksyny do alfa-acetylodigitoksyny, stosowanej w lecznictwie kardiologicznym.
Dziś, z perspektywy tylu lat, wspominam z rozrzewnieniem i uczuciem satysfakcji to wszystko, czego wielkim nakładem pracy dokonałem w zakresie chemii organicznej. Równocześnie dziękuję zespołowi moich Współpracowników, którzy z takim zaangażowaniem wypełniali plany naukowo - badawcze w pracowni Fitochemicznej Instytutu Farmaceutycznego.

Lampe Wiktor (*1875 †1962) - wybitny chemik, od 1915 profesor UJ, w latach 1919-60 profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Uczestnik tajnego nauczania 1940-1944. Członek PAU, potem PAN, współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Chemicznego (w latach 1932-36 jego prezes). Prowadził badania w dziedzinie barwników roślinnych i syntezy organicznej. Zsyntetyzował m.in. kurkuminę (1919). Napisał m.in. Zarys historii chemii w Polsce (1948).
Muszyński Jan Kazimierz (*1884 †1957) - wybitny farmaceuta i botanik. W młodości więziony w Cytadeli warszawskiej. W latach 1915-20 zarządzał plantacjami roślin leczniczych w Suchumi, w latach 1921-39 profesor farmakognozji i hodowli roślin leczniczych na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Od 1945 profesor Uniwersytetu Łódzkiego, organizator Wydziału Farmaceutycznego, założyciel miejskiego ogrodu botanicznego. Autor m.in. Podręcznika do mikroskopowego rozpoznawania surowców lekarskich (1927), Farmakognozji (1957), Ziołolecznictwa i leków roślinnych (wyd. VI - 1958).
Dorabialska Alicja Dominika (*1897 †1975) - fizykochemik, od 1934 profesor Politechniki Lwowskiej, w okresie okupacji wykładowczyni na tajnych studiach w Warszawie, od 1945 profesor Politechniki Łódzkiej. Prowadziła badania głównie w dziedzinie ciepła promieniowania radioizotopów, mikrokalorymetrii, opracowała metodę badania ciepła przemian alotropowych i korozji metali. Autorka prac z historii chemii.

doc. dr hab. Aleksander Ożarowski
Warszawa, 8 listopada 2005 roku

doc. dr hab.
Aleksander Ożarowski (*1916) - autor licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych, patentów, dokumentacji techno- logicznych, książek (m.in. Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastoso- wanie, Ziołolecznictwo. Poradnik dla lekarzy). Członek honorowy Polskiego Komitetu Zielarskiego.

komentarz[0] |

Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Reumatoidalne zap...
Ruszczyk kolczast...
Selen - pierwiast...
Propolis, mleczko...
Nadciśnienie tę...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Lucerna - niedoce...
Polifenole rośli...
Forum Naukowe W G...
Kora dębu i dęb...
Wąkrota azjatyck...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Rumianek
Zioła dla niemow...
Reklama
IWLF Labofarm Labovet
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2018 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.